Matka – wiersz



Ona wie wszystko.

Dziewczyna w za dużych swetrach,
która czytała pod kołdrą.
Może chciała podróżować,
albo hodować pszczoły,
lub po prostu spać do południa.

Hoduje nas.
Z różnym skutkiem.
Karmi, upomina, kocha
tą swoją miłością.
Dziwną,
Codzienną.
Niezbędną.

Ciągle powtarza w kółko,
jak radio, którego nie możesz wyłączyć.
„Ubierz się ciepło”,
„Nie garb się”,
„Zjedz coś”,

A kiedy już myślisz, że ją rozumiesz,
ona pyta:
„A dlaczego nie zadzwoniłeś?”
I wtedy wiesz,
że ONA ciągle jest.

Zawsze ma rację, nawet gdy się myli.
Taki rodzaj matematyki,
gdzie jeden plus jeden daje tyle,
ile akurat potrzeba, żeby wygrała.

A gdy świat wali ci się na głowę,
dzwonisz właśnie do niej,
bo tylko ona potrafi poskładać
ten absurdalny burdel twojego istnienia.

Nazywa się Matka.
Osoba, która wydała Cię na świat.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.