78. rocznica obrony wsi przed niemieckimi zbrodniarzami




25 lipca 1944 roku oddział Batalionów Chłopskich ze zgrupowania Jana Sońty „Ośki” w ciężkiej bitwie z karną ekspedycją SS z Radomia obronił przed pacyfikacją wsie Janiszów, Wojciechów i Łaziska pod Opolem Lubelskim.

Dowodzeni przez Władysława Gołąbka „Borynę” partyzanci przekroczyli Wisłę 20 lipca 1944 roku wobec zbliżającego się frontu. Dzień wcześniej oddział ten dokonał jeszcze spektakularnej akcji w Ciepielowskich Górkach: spalił dawny posterunek żandarmerii, aby uniemożliwić okupantowi kontynuowanie terroru. Jednak nawet w obliczu końca wojny, wycofujący się przed nacierającą Armią Czerwoną Niemcy, nie zaprzestali zbrodni: palili wsie i mordowali osoby mogące przeszkadzać na zapleczu frontowym.

Udział mieszkańców lubelskich wsi w pomoc partyzantom skutkował wysłaniem ekspedycji karnej SS z Radomia. Ta jednak, zbliżając się do wsi, została powstrzymana zmasowanym ogniem ukrytych w zaroślach bechowców, którzy wiedzieli o planowanej pacyfikacji. Po kilkugodzinnej strzelaninie, Niemcy wycofali się, pozostawiając na pobojowisku 22 zabitych. Po polskiej stronie zginęło 6 partyzantów, a 4 było rannych: w większości byli to mieszkańcy dzisiejszego powiatu lipskiego.

Bohaterska obrona polskich wsi była jedną z ostatnich akcji tego oddziału. Pozostali na lewym brzegu Wisły członkowie zgrupowania „Ośki”, 3 miesiące później, rankiem 28 października 1944 roku, wzięli udział w dramatycznym epizodzie: przebiciu się przez front pod miejscowością Chotcza. Przełamanie, dokonane przy współudziale Armii Ludowej, radzieckich grup partyzanckich i żołnierzy AK, skończyło się ogromnymi stratami. Zgrupowanie partyzanckie, liczące prawie 1000 żołnierzy, trafiło pod zaporowy ogień niemieckich karabinów maszynowych, oraz − wbrew ustaleniom z sowieckim dowództwem – „przypadkowo” zostało ostrzelane przez artylerię na przyczółku puławskim. W bitwie poległo około 220 partyzantów, z czego prawie 80 z oddziału Batalionów Chłopskich.

Źródło: Krzysztof Machała, Historia Lipska i okolic.




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*