W próbkach galarety z targowiska w Nowej Dębie, którą śmiertelnie zatruł się 54-letni mężczyzna, wykazano obecność azotynu sodu na toksycznym dla człowieka poziomie od 16 do 19 tys. miligramów na kilogram – wynika z badań Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.
Norma wynosi 10-20 mg na kilogram.
Azotyn sodu (E250) jest syntetycznie pozyskiwanym konserwantem, używanym powszechnie jako składnik mieszanki peklującej do mięs.
Azotyn, działając przeciwutleniająco, przeciwdziała jełczeniu.
Mężczyzna zjadł galaretę wieprzową kupioną na targowisku w Nowej Dębie. Domowymi wyrobami sprzedawanymi z samochodu zatruły się także dwie inne osoby: 67- i 72-latka, które trafiły do szpitala. Po tych doniesieniach z policją skontaktowały się jeszcze dwie osoby, które również kupiły domowe wyroby na targowisku w Nowej Dębie.
Azotyn sodu (E250) – szkodliwość
Podczas obróbki cieplnej peklowanych przetworów mięsnych (w temperaturach powyżej 150ºC) azotyn sodu wchodzi w reakcje z produktami rozkładu aminokwasów z utworzeniem rakotwórczych nitrozoamin. Również kwaśne środowisko żołądka sprzyja reakcjom ich powstawania. Co więcej, spożyty w dużych ilościach azotyn sodu (E250) utrudnia transport tlenu przez krew: reaguje z hemoglobiną, tworząc methemoglobinę niezdolną do transportu cząsteczek tlenu.
Potencjalne działanie rakotwórcze azotynu przyczyniło się do poszukiwań substancji go zastępującej. Nadal jednak nie znaleziono substytutu, który spełniałby wszystkie funkcje azotynu: barwotwórczą, smako- i zapachotwórczą, przeciwutleniającą i przeciwbakteryjną.
Dzieci poniżej roku nie powinny mieć w ogóle styczności z tym konserwantem, ponieważ ich hemoglobina jest dużo bardziej reaktywna w stosunku do azotynu niż hemoglobina u osób dorosłych.
A bardzo powszechne jest dawanie dzieciom parówek, które zawierają E250.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis