Tam w getcie głód i nędza i chłód – zginęło do 200 tysięcy osób



Czas czytania: 6 min.

Dzisiaj, 19 kwietnia, oddajemy hołd bohaterom Powstania w Getcie Warszawskim, których odwaga i poświęcenie na zawsze zapisane są w historii Polski i świata.

Powstanie, które miało miejsce 81 lat temu, przypomina nam o niezłomnej sile ludzkiego ducha i determinacji w walce o godność i wolność. Odwaga żołnierzy Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego zasługuje na szacunek i uznanie. Przewaga hitlerowców była druzgocąca, a mimo to powstańcy getta stanęli do walki, wybierając godną śmierć.

Ten poruszający utwór zagościł w masowej świadomości Polaków wraz z premierą pierwszego powojennego filmu polskiego “Zakazane piosenki” w reżyserii Leonarda Buczkowskiego (film miał dwie wersje – pierwsza weszła na ekrany w styczniu 1947 roku, druga – bardziej akcentująca niemieckie okrucieństwa – w listopadzie 1948 roku). W filmie piosenkę “Warszawo ma” przejmująco wykonywała Zofia Mrozowska, później wybitna aktorka teatralna, filmowa i serialowa (“Lalka”, “Polskie drogi”).

Autorem słów tej piosenki jest Andrzej Włast (właśc. Gustaw Baumritter) – poeta zastrzelony podczas jednej z takich “wycieczek” na aryjską stronę, o jakich mowa w piosence . Tekst tej ostatniej chyba w swoim życiu piosenki napisał w getcie pod melodię piosenki “Majn sztetele Belz”, do której melodię stworzył Aleksander Olszaniecki.

 

 

W utworzonym w 1940 roku getcie warszawskim Niemcy zamknęli ponad 400 tys. Żydów; dziesiątki tysięcy z nich zmarły z chorób i głodu. 22 lipca 1942 roku Niemcy rozpoczęli deportację więźniów getta do obozu zagłady w Treblince. Zginęło tam niemal 300 tys. warszawskich Żydów. Jesienią 1942 roku w tzw. getcie szczątkowym pozostało już tylko kilkadziesiąt tysięcy Żydów. Byli to głównie ludzie młodzi i w sile wieku, bez rodzin, zatrudnieni w niemieckich warsztatach produkcyjnych, tzw. szopach. W tych warunkach, gdy nie pozostawało już nic do stracenia, wśród żydowskiej młodzieży narodziła się myśl o zbrojnym oporze.

Żydowska Organizacja Bojowa

Jeszcze podczas wielkiej akcji deportacyjnej, 28 lipca 1942 roku, działacze lewicowych syjonistycznych ruchów młodzieżowych powołali Żydowską Organizację Bojową. Później dołączyli do niej komuniści i socjaliści. Na czele ŻOB stanął Mordechaj Anielewicz z Ha-Szomer ha-Cair, a do najbardziej znanych przywódców należeli Icchak Cukierman z Droru i Marek Edelman z socjalistycznej partii Bund. Drugą organizacją konspiracyjną w getcie warszawskim był powstały na przełomie 1942 i 1943 roku w środowisku prawicowych syjonistów Żydowski Związek Wojskowy, kierowany przez Leona Rodala i Pawła Frenkla.

Kiedy 18 stycznia 1943 roku Niemcy rozpoczęli kolejną akcję wysiedleńczą, napotkali na spontaniczny zbrojny opór bojowców ŻOB.

“Żydzi! Okupant przystępuje do drugiego aktu waszej zagłady! Nie idźcie bezwolnie na śmierć! Brońcie się!” – głosiła ulotka ŻOB.

Odmienna niż w 1942 była też postawa ludności cywilnej, która w różnych kryjówkach szukała ratunku przed deportacją. Czterodniowa akcja samoobrony wzbudziła wiarę, że bierny i czynny opór dają szansę ocalenia. Po styczniu 1943 roku w getcie gorączkowo przystąpiono do budowy bunkrów i innych kryjówek. Ogromnie wzrósł też autorytet Żydowskiej Organizacji Bojowej.

Wybuch powstania w getcie

Gdy 19 kwietnia 1943 roku, w przeddzień święta Pesach, niemieckie oddziały wspierane przez czołgi i wozy pancerne ponownie weszły do getta, by je ostatecznie zlikwidować, do walki z nimi stanęło około 300-500 członków ŻOB podzielonych na 22 grupy bojowe pod zwierzchnim dowództwem Anielewicza oraz około 250 bojowców ŻZW, a także luźne uzbrojone grupy, nienależące do głównych organizacji konspiracyjnych. Po stronie niemieckiej codziennie w akcji bojowej uczestniczyło ponad tysiąc żołnierzy Waffen-SS i policjantów.

Pierwszy opór Niemcom stawili bojowcy ŻOB na skrzyżowaniach Gęsiej i Nalewek oraz Miłej i Zamenhofa, gdzie z pozycji na piętrach domów ostrzelali i obrzucili granatami i butelkami z benzyną wkraczające kolumny niemieckie. Po południu 19 kwietnia rozgorzały walki o pl. Muranowski broniony przez zgrupowanie ŻZW pod dowództwem Pawła Frenkla. Trwały one przez następne trzy dni. Symbolem powstania stały się flagi – syjonistyczna z gwiazdą Dawida i polska biało-czerwona, wywieszone przez bojowców ŻZW na wysokiej kamienicy przy pl. Muranowskim. Od 20 kwietnia walki na terenie szopu szczotkarzy toczyli bojowcy ŻOB dowodzeni przez Marka Edelmana. Udało im się powstrzymać na jakiś czas Niemców, detonując w pobliżu bramy szopu specjalną minę. W pierwszym dniu powstania oddział dywersji AK podjął nieudaną próbę wysadzenia muru getta przy ul. Bonifraterskiej. Podczas powstania pod murami getta AK i GL przeprowadziły jeszcze kilka akcji przeciwko Niemcom ostrzeliwującym pozycje powstańców.

Regularne walki w getcie toczyły się zaledwie przez pierwsze kilka dni powstania. Kontynuację oporu utrudniał powstańcom brak amunicji oraz celowo wzniecane przez Niemców pożary, które zepchnęły ich do bunkrów i piwnic. Powstańcy chronili się tam wraz z ludnością cywilną, organizując wypady i zasadzki na penetrujących getto Niemców. Walki miały coraz bardziej szarpany charakter. Od końca kwietnia powstańcy za dnia kryli się w bunkrach. Wychodzili w nocy i wtedy dochodziło do wymiany ognia z niemieckimi patrolami. Walki z Niemcami miały też miejsce w obronie wykrytych bunkrów. Jedną z większych takich bitew stoczyli 1-3 maja bojowcy z grupy Marka Edelmana.

Kilkuset uzbrojonych powstańców stanowiło zaledwie ułamek liczącej w kwietniu 1943 roku 45-50 tys. ludzi populacji getta. I to właśnie postawa ludności cywilnej, która nie chciała podporządkować się niemieckim rozkazom o wysiedleniu i z uporem trwała w bunkrach i kryjówkach, przesądziła to tym, że niemiecka akcja likwidacyjna trwała aż cztery tygodnie.

Celem Niemców była deportacja robotników szopów do obozów pracy na Lubelszczyźnie, a “dzikich”, tj. niezatrudnionych Żydów – na śmierć do Treblinki. Powszechny bierny opór ludności był dla nich zaskoczeniem. Zmuszeni byli systematycznie przeczesywać kolejne kwartały ulic. By wypędzić Żydów z kryjówek, zaczęli podpalać dom po domu. Do wykrytych bunkrów wrzucali świece dymne i niszczyli je przy pomocy materiałów wybuchowych. Schwytanych cywilów pędzili na Umschlagplatz, skąd odchodziły transporty do obozów (od 12 maja – tylko do Treblinki), a powstańców, ale też wielu cywilów, zabijali na miejscu.

Ukrywanie się w podziemnych bunkrach było skrajnym doświadczeniem: zatłoczenie, brak powietrza, świeżej wody i żywności, gorąco i zadymienie od szalejących wokół pożarów, ciągłe napięcie, konieczność trwania w bezruchu i ciszy, by nie zdradzić położenia bunkra przez niemieckimi patrolami. Często zamknięci w bunkrach ludzie przez wiele dni nie mieli kontaktu ze światem zewnętrznym. Jeszcze straszliwszy był los ludzi przebywających w kryjówkach na piętrach podpalonych kamienic. Wielu osaczonych w ten sposób decydowało się na samobójczy skok na ulicę – w raporcie Stroopa znajdują się dokumentujące to fotografie. W pożarach, pod gruzami walących się domów, w wysadzonych w powietrze lub zasypanych bunkrach zginęły tysiące ludzi.

Dowodzący siłami niemieckimi Jürgen Stroop podał w swoim raporcie o zniszczeniu getta, że jego oddziały ujęły lub zabiły ponad 56 tys. Żydów oraz wykryły 631 bunkrów. Według tego raportu Niemcy deportowali do obozów pracy na Lubelszczyźnie 36 tys. ludzi, pozostali zginęli na miejscu lub w komorach gazowych Treblinki. Podane przez Stroopa dane liczbowe są bez wątpienia zawyżone, lecz nie dysponujemy innymi. Jednocześnie po “aryjskiej stronie” muru getta Niemcy zintensyfikowali akcję poszukiwania ukrywających się Żydów, oferując za ich ujęcie nagrody pieniężne.

Koniec powstania i likwidacja getta warszawskiego

Zaledwie kilkudziesięciu powstańcom udało się wydostać kanałami i podziemnymi tunelami z płonącego getta. Większość z nich zginęła następnie w wyniku denuncjacji, część w walkach partyzanckich, niektórzy wzięli udział w powstaniu warszawskim w 1944 roku. 8 maja 1943 roku Niemcy wykryli bunkier dowództwa ŻOB przy ul. Miłej 18. Około stu bojowców, wśród nich Mordechaj Anielewicz, udusiło się dymem lub popełniło samobójstwo, nie chcąc wpaść w ręce Niemców.

Jednak walki pojedynczych grup powstańczych, które pozostały w getcie, trwały dalej. 16 maja, wobec coraz mniejszej liczby chwytanych Żydów, Stroop zdecydował zakończyć swoją akcję. Tego dnia wieczorem na znak zwycięstwa Niemcy wysadzili w powietrze znajdującą się poza terenem getta szczątkowego Wielką Synagogę przy ul. Tłomackie. Stroop zapisał w swoim raporcie:

“Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!”.

Ale w wypalonych domach i nieodkrytych bunkrach wciąż pozostali ludzie – zarówno cywile, jak i nieliczni powstańcy. Zarówno niemieckie raporty policyjne, jak i polska prasa konspiracyjna donosiły, że jeszcze w czerwcu na terenie getta rozlegały się strzały. Niektórzy “gruzowcy” ukrywali się w ruinach getta aż do końca 1943 roku.

Rocznicę powstania w getcie warszawskim upamiętnia akcja Żonkile organizowana corocznie 19 kwietnia. W 2023 roku kampania odbywa się w ramach całorocznego programu Muzeum POLIN “Nie bądź obojętny. 80. rocznica powstania w getcie warszawskim”.


Czytaj więcej o powstaniu w getcie warszawskim na portalu Wirtualny Sztetl >>

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam szukać nieprawidłowości

Nasza ankieta

Czy jesteś za wprowadzeniem zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach 22:00 - 6:00 na terenie każdej gminy w powiecie?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.