Rów przeciwczołgowy 100 metrów od powiatu



Czas czytania: 2 min.

Rów przeciwczołgowy z czasów II wojny światowej pod Krzywdą (powiat zwoleński).

Aby powstrzymać nadchodzącą ofensywę Armii Czerwonej, Niemcy zbudowali liczące setki kilometrów linie okopów połączonych transzejami, tysiące ziemianek dla żołnierzy, zaminowali przedpola i wykopali wspomniane rowy przeciwczołgowe. Nie zrobili tego oczywiście sami: do prac fortyfikacyjnych zmusili miejscową ludność, wśród nich nierzadko kobiety i dzieci. Przymusowych robotników przetrzymywano w strasznych warunkach. W pośpiesznie utworzonych obozach pracy, najczęściej mających postać kilku stodół otoczonych drutem kolczastym, tłoczono setki Polaków, a następnie wyprowadzano do kopania umocnień nad Wisłę pod okiem uzbrojonych niemieckich strażników.

Wracając jednak do samych rowów przeciwpancernych, jest to jedna z bardziej prymitywnych metod na powstrzymanie pojazdów pancernych, jednak też w odpowiednich warunkach skuteczna i łatwa do zastosowania. Wykop ma charakterystyczny przekrój w kształcie litery „V”, nachylenie ścian wynosi 45 stopni, a głębokość około 3 metrów, co uniemożliwia czołgom czy innym pojazdom bojowym przekroczenie go (przynajmniej bez zakopania się i uszkodzenia).

Przedstawiony na poniższych zdjęciach rów przeciwpancerny zachował się do dnia dzisiejszego pod miejscowością Krzywda w powiecie zwoleńskim, naprzeciwko wsi Kijanka (powiat lipski).

Wykop ma długość wynoszącą łącznie ponad 500 metrów, oraz głębokość około 2 metrów. Wchodził w skład umocnień na przyczółku puławskim, który został uchwycony na lewym brzegu Wisły 29 lipca 1944 roku przez szturmowe oddziały Armii Czerwonej. Przez mosty pontonowe w następnych miesiącach przerzucano broń ciężką, w tym czołgi i działa samobieżne: na przyczółkach warecko-magnuszewskim i puławskim zgromadzono około 750 pancernych pojazdów bojowych. Przewaga ogniowa Sowietów w trakcie ofensywy 14 stycznia 1945, wynosząca miejscami nawet 8:1, skutkowała praktycznie całkowitym unicestwieniem broniących pozycji Niemców. Po trwającym 25 minut morderczym ostrzale artyleryjskim, do ataku ruszyły zagony pancerne, pod osłoną których piechota likwidowała punkty oporu. Bardzo trudno więc ocenić, czy wykopane takim wysiłkiem rowy przeciwpancerne opóźniły postęp Armii Czerwonej, dysponującej ogromną przewagą nad siłami III Rzeszy.

Źródło: Krzysztof Machała, Historia Lipska i okolic.

Nasz sondaż. Zagłosuj

Burmistrz ma romans z urzędniczką. Czy w takiej sytuacji powinni pracować w jednym urzędzie?

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam szukać nieprawidłowości

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.