Nie milkną echa odkrytych szczątków żołnierzy ujawnionych podczas budowy obwodnicy w Ciepielowie.
Publikujemy list czytelnika:
Budowa obwodnicy Ciepielowa, która miała być symbolem nowoczesności i największą inwestycja w historii gminy, stała się areną bolesnego konfliktu między brutalnym pragmatyzmem władzy a etycznym obowiązkiem pamięci.
To, co dla urzędników jest jedynie 1,9-kilometrowym odcinkiem asfaltu za 145 milionów złotych, dla historyków i pasjonatów regionu jest świętą ziemią – miejscem jednej z najstraszliwszych zbrodni kampanii wrześniowej 1939 roku.
Aby zrozumieć skalę dramatu, należy cofnąć się do 8 i 9 września 1939 roku.
To właśnie tutaj żołnierze 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty stoczyli swój ostatni, desperacki bój.
Po kapitulacji doszło do wydarzenia, które na zawsze czarnymi zgłoskami zapisało się w historii: niemiecki 15. Pułk Piechoty Zmotoryzowanej pod dowództwem płk. Waltera Wessela dokonał masowej egzekucji jeńców.
Szacuje się, że zamordowano wówczas od 250 do nawet 360 polskich żołnierzy.
Niemcy, chcąc upokorzyć ofiary, kazali im zdjąć mundury, by rzekomo „wyglądali jak partyzanci”, po czym rozstrzelali ich w przydrożnych rowach i leśnych ostępach.
Choć część ofiar ekshumowano po wojnie, badania historyczne – m.in. Adama Kurusa – wskazują, że teren wokół Ciepielowa wciąż usiany jest bezimiennymi, polowymi mogiłami.
To właśnie w te miejsca, nasycone szczątkami obrońców Ojczyzny, wjechał ciężki sprzęt budowlany.
Wiosną 2026 roku światło dzienne ujrzały alarmujące relacje pasjonatów historii i grup takich jak Underground Passion. Z ich doniesień wyłania się obraz przerażającego chaosu:
-
Naruszenie szczątków: Na trasie nowej drogi odnaleziono ludzkie kości oraz artefakty wojskowe, które – według świadków – zostały przemieszane z ziemią przez pracujące koparki.
-
Brak ochrony: Pasjonaci alarmują, że wiele nieoznaczonych pochówków zniknęło bezpowrotnie pod gąsienicami maszyn, zanim archeolodzy zdążyli przeprowadzić rzetelne badania.
-
Urzędniczy optymizm: Podczas gdy społecznicy mówią o „drugiej zbrodni na bohaterach”, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz lokalne władze uspokajają, twierdząc, że inwestycja jest pod stałym nadzorem archeologicznym i nie odnotowano żadnych uchybień.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że w Ciepielowie doszło do starcia dwóch skrajnych wartości.
Z jednej strony mamy ambicje polityczne i samorządowe – budowa obwodnicy to sukces, którym można się pochwalić w mediach, przeciąć wstęgę i odnotować wzrost wskaźników rozwoju.
Z drugiej strony jest milcząca obecność historii, która „przeszkadza” w dotrzymywaniu terminów.
Krytycy działań inwestora wskazują na arogancję systemu, który ignoruje głosy lokalnych ekspertów i pasjonatów, traktując ich jako „przeszkodę w inwestycji”. Ignorowanie faktu, że budowa przecina tereny bitewne, na których nie przeprowadzono wcześniej kompleksowej prospekcji terenowej, jest interpretowane jako wyraz braku szacunku do tożsamości narodowej.
Fakt, że szczątki żołnierzy, którzy oddali życie za Polskę, mogą dziś spoczywać pod fundamentami drogi ekspresowej, budzi głęboki sprzeciw etyczny. I tylko łzy płyną, że tak się stało.
Historia Ciepielowa to lekcja o tym, jak łatwo w pogoni za „lepszym jutrem” możemy zadeptać nasze wczoraj.
Jeśli pod warstwą asfaltu zostaną pogrzebane kości tych, którzy w 1939 roku walczyli o wolność tej ziemi, obwodnica stanie się nie pomnikiem rozwoju, lecz pomnikiem ignorancji.
Władza, pragnąc się podpisać pod wielkim projektem inżynieryjnym, zdaje się zapominać, że prawdziwą miarą cywilizacji nie jest liczba kilometrów nowych dróg, ale sposób, w jaki traktuje ona swoich zmarłych bohaterów.
Bez rzetelnych ekshumacji i godnego pochówku każdego odnalezionego żołnierza, budowa obwodnicy Ciepielowa pozostanie moralnie skażona. Nie można budować przyszłości na fundamentach zbezczeszczonej pamięci.
Czy warto było ocalić kilka miesięcy budowy kosztem spokoju wiecznego ludzi, którym zawdzięczamy istnienie państwa?
Na to pytanie urzędnicy w Ciepielowie będą musieli odpowiedzieć nie przed kamerami, lecz przed historią i Bogiem.
Zasmucony mieszkaniec
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis