Gdyby czas miał bieg wsteczny,
jak w tanim filmie puszczonym od końca.
Czy zmieniłbym ten jeden wtorek,
kiedy padało, a ja nie wziąłem parasola?
Czy wymazałbym słowa,
które upadły z brzękiem tłuczonej porcelany?
Bez tych wszystkich skorup pod nogami
nie wiedziałbym dzisiaj, jak chodzić na palcach.
Żałować?
Gdzieś w szufladzie leży lepszy scenariusz,
a my, z roztargnienia lub braku czasu,
postanowiliśmy zagrać w tym gorszym.
A przecież jesteśmy tylko debiutantami.
Każdy żyje po raz pierwszy, bez prób generalnych.
Wybieramy na chybił trafił.
Bo przed nami kolejne dni.
Więc czy powinniśmy żałować?
Może odrobinę.
Dla zwykłej przyzwoitości i higieny ducha.
Ale potem najlepiej nastawić wodę na herbatę i się w spokoju napić.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis