Zawiołaś mnie tam, gdzie wiatry nie pytają o drogę.
Zawiołaś mnie przez ulice,
które nie pamiętają moich kroków.
Zawiołaś mnie,
nie pytając, czy chcę,
czy boję się, czy śnię.
Zawiołaś mnie!
Zawiołaś mnie do miejsca,
gdzie słowa są jak ślady ptaków na śniegu,
znikają, zanim zdążę je przeczytać.
Zawiołaś mnie –
a ja, niepewny pasażer
w twoim aucie bez kierownicy,
patrzę przez szybę na świat,
którego nie mogę opisać
ani zapomnieć.
I tylko czasem
w kieszeni kurtki
znajduję bilet
z datą, która nigdy nie nadeszła.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis