Nie ma twarzy,
ani imienia,
przechadza się cicho
po krawędzi myśli.
W szufladzie z sensem
leży czysta kartka,
nie zapisana przez nikogo,
ani przez przypadek.
Nie boli,
nie starzeje się,
nie czeka na świt
ani na koniec.
Czasem przysiada
na ramieniu pytania,
i szepcze:
„To ja jestem odpowiedzią”.
Czy życie jest próbą
oszukania nicości?
A może śmierć
to tylko powrót
do jej łagodnych dłoni?
Bo nie pyta
o sens trwania,
po prostu jest
wszędzie tam,
gdzie kończą się słowa.
I może właśnie w tej pustce
zawieszonej między
pierwszym a ostatnim oddechem
kryje się wszystko.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis