Liczba testów na obecność koronawirusa wykonywanych każdej doby w Polsce zaczęła gwałtownie spadać. Rośnie natomiast liczba pozytywnych wyników. W poniedziałek padł pod tym względem rekord. Tymczasem według ministra zdrowia spadek w liczbie testów to oznaka stabilności.
Koronawirusa wykryto w ciągu ostatniej doby u 20 816 osób – to zdecydowanie mniej niż w poprzednich dniach, gdy liczba nowo diagnozowanych przypadków przekraczała nawet 27 tysięcy. Wskaźnik średniej liczby nowych zakażeń na 100 tys. mieszkańców z 7 dni spadł w poniedziałek w skali całego kraju do 61,7 (według danych analityka Piotra Tarnowskiego) przy progu bezpieczeństwa 70-75, po którego przekroczeniu rząd miałby wprowadzić narodową kwarantannę.
Sęk w tym, że gwałtownie spadła też liczba wykonywanych testów. Analitycy wskazują przy tym, że liczba przeprowadzonych testów to tak naprawdę jedyne co spada w dziennych raportach Ministerstwa Zdrowia. W ciągu ostatniej doby wykonano zaledwie 35,1 tys. testów na obecność SARS-CoV-2. W poprzednich dniach było to kolejno: 46,6 tys., 56 tys., 57,5 tys., 57,2 tys., 53,2 tys., 54,7 tys. Faktycznie w weekendy testuje się mniej, ale w ubiegły poniedziałek resort zdrowia informował o przeprowadzeniu 43,4 tys. testów. Dla porównania: we Włoszech informowano w niedzielę o wykryciu 33 979 nowych zakażeń i wykonaniu 195 tys. testów.
📊 W ciągu doby wykonano ponad 35,1 tys. testów na #koronawirus. pic.twitter.com/vWGbkc1bj7
— Ministerstwo Zdrowia (@MZ_GOV_PL) November 16, 2020
Pojawia się więc coraz więcej pytań o to, czy liczba testów nie jest zaniżana celowo, co automatycznie skutkuje wykazaniem mniejszej liczby pozytywnych przypadków. Do takich zarzutów kilkukrotnie odnosił się już minister zdrowia Adam Niedzielski, którego zdaniem mniej testów to oznaka stabilizacji epidemii.
Nasz system testowania wygląda tak, że testy zlecają lekarze POZ. Jeśli zgłasza się do nich mniej pacjentów, to oni wypisują mniej zleceń. Malejąca liczba jest odzwierciedleniem tego, że następuje pewna stabilizacja rozwoju pandemii. […] Lekarze zakaźnicy, wirusolodzy mówią o większej zaraźliwości wirusa, ale mniejszej zjadliwości.
– tłumaczył szef resortu zdrowia w piątkowej rozmowie z Polsat News.
Prawie 60 proc. pozytywnych testów na koronawirusa
To, co niepokoi jeszcze bardziej, to liczba testów, które okazują się pozytywne. Dobowy udział wyników pozytywnych wzrasta z każdym kolejnym dniem. W poniedziałek sięgnął już 59.3 proc.
To najwyższa wartość tego wskaźnika od początku pandemii.
– zwrócił uwagę na Twitterze 19-letni Michał Rogalski, który zbiera dane o epidemii w Polsce i prowadzi jedyny publicznie dostępny arkusz z danymi dotyczącymi Covid-19 w naszym kraju.
Z tą stabilizacją to niezłe żarty są.
– dodał, udostępniając wykres obrazujący problem.
Z tą stabilizacją to niezłe żarty są…🔥 pic.twitter.com/Su3o0e3VPS
— Michał Rogalski💡 (@micalrg) November 16, 2020
Idziemy na 100% pozytywnych testów!.
Brawo. 59 procent skuteczności. Testy nie mogą się marnować!
Wypłaszczamy krzywą, sukces rządu! Co prawda jest to krzywa liczby testów, a nie krzywa zakażeń, ale jaki rząd taki sukces.
Znowu robicie sobie z ludzi żarty. 35 tys. testów w czasie największego uderzenia wirusa w Polsce? Celowo zaniżacie ilość wykonanych testów, żeby ludzie myśleli, że panujecie nad tym problemem.
– to tylko niektóre z komentarzy internautów.
Źródło: RadioZET.pl/Ministerstwo Zdrowia/Polsat News/Twitter.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis