Oddział psychiatryczny – wiersz



Czas czytania: < 1 minutę

Niebo jest dziś z papieru,
przez które światło nie chce przejść.
Za ścianą są śmiechy i głosy
ale żaden nie jest dla Ciebie.

Człowiek to liczba w kartotece,
na oddziale psychiatrycznym,
gdzie lekarz patrzy na Ciebie
jak przez szybę,
i pyta:
„Co Pana sprowadza?”
A Ty nie wiesz,
czy to pytanie, czy wyrok.

Pomoc jest słowem,
które nie zna adresu Twojego łóżka.
Przechodzi obok,
zagląda w łóżka innych,
Ciebie omija szerokim łukiem
jak niepotrzebny przystanek.

Po co lekarz ma się Toba interesować?

Każdego dnia ktoś
przypina Ci nową etykietę:
„przesadza”,
„szuka uwagi”,
„niech się weźmie w garść”.
„weź się już nie składaj,
nie zbieraj z podłogi,
bo podłoga jest daleko”.

Myśli są ciche,
nie robią hałasu,
ale rosną i rosną
jak cień w pustym pokoju szpitalnym.

I ta biedna pielęgniarka, na którą spłynęły wszystkie żale.

Niech ktoś powie,
że jesteś,
że boli,
że warto.

TY powiedz!

Bo nikt za Ciebie nie mówi.
Tylko ta cisza,
najwierniejsza z przyjaciół.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.