Znikający obraz – wiersz



Czas czytania: < 1 minutę

Nie ma go.
Nie ma go od trzech tygodni,
a może od miesiąca,
trudno powiedzieć kiedy dokładnie
przestał wisieć na swojej ścianie.

Puste miejsce po gwoździu
wie więcej niż my wszyscy razem wzięci.
Prostokąt jaśniejszej farby
świadczy lepiej niż świadkowie.

Księża liczą różańce,
parafianie liczą kroki do ołtarza,
nikt nie liczy obrazów.
Po co?
Przecież zawsze były.

Gdzieś teraz wisi w salonie
między kredensem a telewizorem,
albo w piwnicy czeka na kupca,
który zna się na starociach
i nie pyta o pochodzenie.

Święci mają to do siebie,
że potrafią znikać bez śladu
i pojawiać się w najmniej spodziewanych miejscach.
Może to część cudu,
może po prostu ludzka natura.

A obraz?
Obraz milczy w swojej nowej ramie,
patrzy nowymi oczami na nowe twarze
i zastanawia się pewnie,
czy grzech może być piękny
tak jak modlitwa.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.