Zielono mi – wiersz



Przyszła sobie wiosna,
nie pytając o zgodę.
Rozpostarła się na trawie,
w szczelinach chodnika,
w oddechu mojego psa na spacerze.

Zielono mi!
To znaczy jestem
po tej stronie liścia,
gdzie światło rozplata
cień na gałęziach,
a ptaki ćwiczą świergotanie
na świeżych nutach powietrza.

Wszystko tu jest od nowa,
ale nie całkiem od początku.
Drzewo pamięta śnieg,
 ziemia ciężar zimy,
a ja pamiętam siebie sprzed roku,
gdy patrzyłem na to samo
i byłem kimś innym.

Zielono mi!
Przemijam z wdziękiem
wśród odradzających się spraw,
jakby życie nie znało końca,
tylko zmieniało adres
z pąka na liść,
z liścia na cień,
ze mnie na cokolwiek innego.

Wiosna to nie wieczność,
tylko chwila.
Chwila wystarczająco długa,
by zdążyć się zdziwić,
że to wszystko naprawdę
jeszcze raz się zaczyna.

Kiedyś przeminę, jak wszystko.
Zielono będzie beze mnie.
I to jest pocieszające,
choć mnie nie cieszy.

A potem –
zielono mi
w pamięci,
która też zakwita
na chwilę,
nim zgaśnie
w letnim słońcu.
Jak co roku.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.