W drogę zawsze z głową!




Fot. arch. WKD.

Wakacje to czas podróżowania. Wzmożony ruch na drogach przyczynia się do większej liczby wypadków. W ciągu roku najwięcej zdarzeń drogowych policja odnotowuje w sierpniu. Niewiele mniej jest ich we wrześniu i lipcu. Samorząd Mazowsza od wielu lat działa na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach.

Skupieni powinniśmy być zawsze, zwłaszcza że drogi są coraz bardziej zatłoczone. Przybywa też środków lokomocji. Według danych GUS od 2010 r. liczba pojazdów zarejestrowanych na Mazowszu prawie się podwoiła. Wzrastająca liczba pojazdów wymaga ciągłego modernizowania infrastruktury. To dlatego inwestycje drogowe są drugą – po zdrowiu – pozycją również w tegorocznym budżecie Mazowsza (384 mln zł). Jak zauważa wicemarszałek Rafał Rajkowski, to jedno z tych zadań, które zawsze wymagało sporych nakładów.

Mazowieckie drogi zmieniają się cały czas. Nie zwalniamy tempa i cały czas przeznaczamy środki na rozbudowy, modernizacje i budowy nowych odcinków. To nie tylko inwestycja w infrastrukturę, ale przede wszystkim w bezpieczeństwo kierowców, pieszych czy rowerzystów.

– zaznacza.



Telefon jak alkohol

Co jest najczęstszą przyczyną wypadków? „Wypadki drogowe powstają dlatego, że dzisiejsi ludzie jeżdżą po wczorajszych drogach jutrzejszymi samochodami z pojutrzejszą prędkością” – powiedział kiedyś włoski aktor i reżyser Vittorio de Sica. Wygląda na to, że kiedy to mówił, nie przewidywał jeszcze Włochów, mknących po krętych drogach słonecznej Italii z nieodłącznym „telefonino” w dłoni. Psycholog transportu dr Andrzej Markowski zauważa, że wielu kierowców jeździ tak samo, jak po alkoholu, choć go nie piło.

Prowadząc rozmowę przez zestaw głośnomówiący, zachowujemy się tak, jak byśmy mieli 0,8 promila alkoholu we krwi.

– podkreśla.

Ten problem dotyczy jednak nie tylko Włochów. My też mamy w tym temacie lekcję do odrobienia.

Najpopularniejsze  rozpraszacze uwagi to telefony komórkowe, smartfony, nawigacje.

 wymienia psycholożka Barbara Truszkowska.

Dodaje, że co czwarty wypadek drogowy jest spowodowany przez korzystanie z telefonu komórkowego w trakcie jazdy przez kierowcę reagującego wówczas kilkadziesiąt razy wolniej na sytuacje występujące na drodze. Dotyczy to także pieszych, którzy wpatrzeni w ekran smartfonu, niekontrolowanie, wchodzą na jezdnię lub przejazd kolejowy.

Badania dowodzą, że rozmowa przez zestaw głośnomówiący również nie jest bezpieczna, także używanie słuchawek przez kierowców, rowerzystów czy pieszych może być niebezpieczne.

Niewyobrażalny brak wyobraźni

W 2020 r. z winy kierujących doszło do 21 tys. wypadków (to aż 89 proc. ogółu)! Wielu z nich (niemal 11 proc.) było pod wpływem alkoholu. W spowodowanych przez nich wypadkach zginęło 271 osób, a około 2 tys. zostało rannych. Tu również widać wyraźną tendencję wzrostową w miesiącach wakacyjnych: najwięcej zdarzeń kierujący „na podwójnym gazie” powodowali kolejno w sierpniu, czerwcu i lipcu.

Wraz z rozwojem środków transportu rośnie wiedza o negatywnych aspektach rozwoju tego sektora.

mówi Barbara Truszkowska.

I podkreśla, że cechy kierowców i ich zachowania na drodze aż w 70-90 proc. decydują o bezpieczeństwie, a więc człowiek ma decydujący wpływ.

Percepcja, procesy uwagi i szybkość podejmowania decyzji oraz czas reakcji ulegają szybkim zmianom. Pole widzenia zależy od szybkości kierowanego pojazdu. Kierowca koncentruje się na postrzeganiu centralnym, nie jest w stanie zarejestrować tego, co dzieje się na poboczu drogi. Zagrożeniem jest również rozproszenie uwagi kierowcy i skierowanie zainteresowania na to, co się dzieje poza pasami ruchu.

– ocenia psycholożka.

Strzeż się pociągu!

Jedne z najbardziej tragicznych w skutkach wypadków zdarzają się na styku dróg i kolei: na przejazdach drogowo-kolejowych. Umieszczone przy przejściach czy przejazdach drogowo-kolejowych tabliczki głoszą: „Strzeż się pociągu!”. Czasem śmieszą, choć w zamyśle mają nakłaniać do ostrożności. Tu wyobraźnia i uwaga stają się szczególnie potrzebne. Ważący 140 ton pociąg, nawet sunący z prędkością 20 km/h, potrzebuje aż 30 m, aby się zatrzymać, a przy prędkości podróżnej droga hamowania może wynosić nawet 100 m. Nie dziwi, że 100 proc. wypadków na przejazdach kolejowych kończy się dla jego uczestników w szpitalu, a na 5 ofiar w Polsce aż 3 są śmiertelne.

Wszystkie wypadki, do jakich doszło w ubiegłym roku na przejazdach kolejowych na linii Warszawskiej Kolei Dojazdowej (WKD), spółki samorządu Mazowsza, były wynikiem nienależytej ostrożności kierowców. Nie tylko ich jednak dotyczy obowiązek myślenia i zachowania szczególnej uwagi.

W tym roku WKD ruszyła z kampanią, która zwraca uwagę na bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych oraz kształtuje postawy i zachowania sprzyjające bezpieczeństwu.

Zależy nam, by zarówno podróżni, jak i inni uczestnicy ruchu drogowego bezpiecznie docierali do celu podróży. Stąd pomysł kampanii „Twoja bezpieczna WuKaDka”, której głównym celem jest zachęcenie kierowców do rozwagi i zdjęcia nogi z gazu przed przejazdem kolejowym.

– mówi Tomasz Tretter, członek zarządu WKD.

Odblask zamiast poduszki

Amerykański eksperyment jasno pokazał nie tylko to, jak mocno wpływa na nas obraz telewizyjny, ale również jak wielki sens mają kampanie społeczne. Takie działania w dziedzinie bezpieczeństwa drogowego od lat podejmuje Samorząd Województwa Mazowieckiego. Wśród sztandarowych inicjatyw jest akcja  „Jesteś widoczny, jesteś bezpieczny”. O pieszych i rowerzystach często mówi się, że są niechronionymi uczestnikami ruchu drogowego. Nie mają pasów bezpieczeństwa ani poduszek czy kurtyn powietrznych, dlatego w razie wypadku są najbardziej zagrożeni. Po zmroku lub przed świtem kierowca zauważy osobę w ciemnym ubraniu dopiero z około 20-30 m. To za mało, aby w porę wyhamować. Już jeden element odblaskowy sprawia, że pieszy jest widoczny z ponad 150 m. Te dodatkowe metry często ratują życie.

Artykuł promocyjny.




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*