Trenerska legenda ziemi lipskiej – Krzysztof Sieczka!




Fot. Echo Dnia.

Krzysztof Sieczka, to trener Zawiszy Sienno, a jednocześnie najdłużej pracujący w jednym klubie szkoleniowiec w regionie radomskim.

 

W środowisku piłkarskim wydaje się, że nie ma działacza, sędziego, piłkarza, który nie znałby Krzysztofa Sieczki. Myśląc Zawisza Sienno, widzimy trenera Krzysztofa, zatem z trudem wyobrazić  sobie można klub bez niego. Jest nie tylko trenerem, ale także nauczycielem czy pedagogiem oraz znakomitym organizatorem. Jego praca w klubie nie polega tylko na prowadzeniu treningu. W tak małym klubie to często jedna osoba odpowiada za to, aby przygotować boisko, zrobić sędziom herbaty, wypełnić wszelkie dokumenty. Mowa nie tylko o drużynie seniorów, ale też o zespołach młodzieżowych. Gdyby nie Krzysztof Sieczka, to Zawiszy by nie było. I nawet kiedy spadli z ligiokręgowej, nikt nie miał odwagi skrytykować trenera…

 

WYWIAD:

Panie Krzysztofie, nikt w regionie radomskim nie pracuje z drużyną seniorską tak długo jak pan. Proszę powiedzieć ile lat prowadzi pan Zawiszę i jak to się zaczęło?

Zaczęło się oczywiście z zamiłowania do futbolu. Grałem kiedyś w sąsiedniej gminie w takim klubie Świt Rzeczniów. Zostałem nauczycielem wychowania fizycznego, rozpocząłem pracę w w szkole w Siennie i zaproponowano mi, abym poprowadził Zawiszę. Pamiętam, że to był 2 stycznia 1996 roku.

To kawał czasu. Nikt pana nie chciał zwolnić od tamtej pory?

Nie wiem czy chciał. O to trzeba najlepiej zapytać członków poszczególnych zarządów. Być może byli tacy, którzy szeptali za plecami, że powinienem odejść.

A pan nie miał nigdy dosyć?

Nie brakowało takich momentów, kiedy chciałem to rzucić i mieć spokój. Bywały serie fatalnych porażek, po których i ja i piłkarze mieliśmy dosyć. Przez te lata wywalczyłem trzy awanse z Zawiszą, dwa razy spadłem do klasy A. Bywało różnie. Nawet teraz w ostatnim sezonie po spadku miałem kryzys. Fajnie, że mamy scementowany zespół i drużyna podniosła się po takim pechowym sezonie i robimy wszystko aby wrócić do ligi okręgowej. Mamy obecnie cztery punkty straty i zobaczymy.

Jak pan to robi, że kolejne zarządy w klubie i włodarze gminy mają do pana takie bezgraniczne zaufanie?

Prezes bardzo nam pomaga. Ot – choćby zapewnia nam transport na mecze, a to już bardzo wiele. Przez lata udało się dobrze życ klubowi z władzami gminy. To nasz największy sponsor. Jest też grono prywatnych przedsiębiorców, którzy w miarę możliwości nam pomagają. Wszystkim należą się wielkie podziękowania. Przez tyle lat zawsze było grono ludzi skupionych wokół klubu, którzy pomagają Zawiszy. Sam bym tego nie pociągnął.

Jak to możliwe, że w tak małej gminie, potraficie zbudować zespół oparty na własnych wychowankach, który z powodzeniem rywalizuje z ekipami z większych ośrodków jak Pionki, Iłża, Zwoleń, czy Lipsko?

Klub bazuje na uczniach. To właśnie w szkołach staramy się namawiać i zachęcać do podjęcia treningów. Udaje nam się stworzyć dzięki temu bazę drużyn młodzieżowych, z których część trafia potem do seniorów. Przez te wszystkie lata udało nam się trzymać jakiś określony poziom. Udaje nam się skutecznie walczyć i z kryzysem gospodarczym i z niżem demograficznym.

Ponoć ma pan już następców?

Mamy dwie drużyny młodzieżowe z rocznika 2006 i 2010. W roli trenerów świetnie sprawdzają się Łukasz Kotwa i Sebastian Klaus.

W pańskiej drużynie gra, Rafał Lasocki, który współpracuje z kadrą narodową U 15 i jest też asystentem Czesława Michniewicza. Pomaga panu w Zawiszy?

Serce się radowało, kiedy oglądało się mecz Polaków ze Szwecją i cieszącego się Rafała Lasockiego. W naszej drużynie pełni rolę zawodnika, nie zawsze może grać, ale zawsze mogę liczyć na jego fachowość i doświadczenie.

Wywiad z trenerem Krzysztofem Sieczką przeprowadził redaktor Echo Dnia Sylwester Szymczak.

Źródło: Echo Dnia.




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*