Tragiczny los małżeństwa ze wsi Babilon




Fot. Krzysztofa Machały pradziadek, praprababcia oraz, w drzwiach budynku, prababcia z babcią na rękach.

Gospodarstwo we wsi Babilon pod Lipskiem – rok 1953/1954.

Z opowieści Krzysztofa Machały, „Historia Lipska i okolic”.

Małżeństwo Przepiórków: portret rodzinny.

Portret został wykonany przez „obwoźnego” malarza pod koniec lat 50-tych w rodzinnej wsi, Babilonie pod Lipskiem. Widać na nim moich pradziadków: Maksymiliana i Mariannę Przepiórków.

Pradziadkowie pobrali się w czerwcu 1939 roku: niecałe trzy miesiące przed wybuchem wojny. Oboje pochodzili z niezwykle biednych rodzin. Wyzysk oraz pogarda, jaką żywili wobec chłopów bogatsi właściciele ziemscy, oraz której doświadczyli pracujący w ich majątkach pradziadkowie, jest świadectwem ogromnych różnic społecznych i zwyczajnej, ludzkiej niesprawiedliwości, jaka panowała na wsi w XX-leciu międzywojennym. Opowieści rodzinne, z którymi wielu może się utożsamić i które również słyszało od swoich przodków, przedstawiają szeroki obraz polskiego społeczeństwa, który nie zawsze jest pozytywny. Nie można zapominać i wypierać ze świadomości, że młode państwo polskie zmagało się z pozostałościami mentalnymi z czasów szlacheckich, kiedy chłopi traktowani byli jak bezrozumna masa, przydatna jedynie w ciężkich pracach „niegodnych” szlachty. Z kolei wybuch wojny jeszcze bardziej uwydatnił te różnice i był okazją do wyrównania rachunków z przeszłości, co z chęcią wykorzystywał okupant. Na pewno jest to temat na inne posty…

W okresie powojennym Przepiórkom udało się wydostać z biedy, głównie dzięki pracowitości i zdolnościom handlowym pradziadków, co przełożyło się na stosunkowo dostatnie (jak na ówczesne warunki) życie. Jednak trwale w ich świadomości zapisały się wspomnienia krzywd i udręk, jakich doświadczyli od swoich rodaków i sąsiadów. Jest to też lekcja dla naszego pokolenia, by dbać o relacje z rodziną, sąsiadami oraz z innymi mieszkańcami naszego kraju.

Pradziadek Maksymilian w trakcie wojny był ścigany przez niemiecką żandarmerię za niezgłoszenie się do Służby Budowlanej Baudienst. Żona chroniła męża twierdząc, że uciekł, jednak podejrzliwi Niemcy często nachodzili jej dom. Żandarm z posterunku w Lipsku, podczas jednego z przeszukiwań, uderzył moją prababcię w twarz pięścią z sygnetem, łamiąc i trwale uszkadzając jej szczękę. Pomimo wielu kontroli, Niemcy nie natrafili na trop pradziadka, który przez prawie 2 lata skutecznie ukrywał się u sąsiadów, a nawet we własnym gospodarstwie. Jeszcze w trakcie wojny urodził się im syn, a po wojnie: moja babcia.

Mniej szczęścia miał brat pradziadka, Józef. Zadenuncjowany i oskarżony przez własną żonę o pomoc partyzantom, został aresztowany i przewieziony do więzienia w Radomiu, skąd trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz w Oświęcimiu. Miało to miejsce 7 listopada 1942 roku. Trochę ponad 2 miesiące później zginął, jako jeden z kilkudziesięciu tysięcy więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

Więcej o tej historii poniżej…

Historia pewnego zdjęcia z księgi zgonów KL Auschwitz w Oświęcimiu.

Urodzony w Długowoli (dawniej powiat iłżecki, dzisiaj powiat lipski) Józef Przepiórka, brat mojego pradziadka, trafił do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu 7 listopada 1942 roku. Aresztowano go kilka tygodni wcześniej na terenie swojego gospodarstwa, najpewniej w Papierni (dzisiaj część Lipska). Donos na żandarmerię złożyła jego własna żona: Teofila, z domu Wielorajska. Po kłótni małżeńskiej oskarżyła męża o udzielanie pomocy partyzantom, działającym w regionie. Czy oskarżenie było prawdziwe? Nie wiadomo. Józef, będący sympatykiem ruchu socjalistycznego, mógł w istocie pomagać, a na pewno popierał działania partyzantów z ruchu ludowego i socjalistycznego.

Józef Przepiórka został przewieziony do aresztu w Lipsku, przed wywózką do więzienia w Radomiu. Jeden z polskich policjantów próbował przekonać kobietę o wycofanie oskarżeń wobec męża: wiedział, że jeżeli mężczyzna trafi do więzienia w Radomiu, czeka go praktycznie pewna śmierć w obozie koncentracyjnym, do którego przewożono skazanych. Teofila pozostawała jednak nieugięta i nie zmieniła złożonych zeznań. Ta decyzja miała kosztować życie zarówno jej męża, jak i jej samej.

Po wywiezieniu do Radomia los Józefa Przepiórki był już przesądzony. Stamtąd, wraz z innymi oskarżonymi o popełnienie przestępstw wobec władzy Generalnego Gubernatorstwa z regionu Radomia, został przewieziony do obozu w Oświęcimiu. Udało mu się tam przeżyć trochę ponad dwa miesiące. Zmarł w obozowym bloku szpitalnym 28 stycznia 1943 roku o godzinie 8:00 rano. Jako przyczynę zgonu podano nieżyt jelit i zapalenie płuc. Niewolnicza praca ponad siły przy ogromnym mrozie i głodowych racjach żywnościowych doprowadziła do śmierci kilkadziesiąt tysięcy osób w oświęcimskim obozie koncentracyjnym: w tym brata mojego pradziadka.

Ziemskiej sprawiedliwości stało się jednak zadość. Teofilę Przepiórkę, która zadenuncjowała Niemcom własnego męża, rozstrzelali partyzanci, najpewniej należący do grupy bojowej Gwardii Ludowej. Zimą 1943 roku podeszli pod jej gospodarstwo, wyciągnęli z budynku dwójkę dzieci i oddali je pod opiekę sąsiadom, a kobietę zastrzelili i spalili zabudowania.

Źródło: Krzysztof Machała, Historia Lipska i okolic.




3 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.