Skur..el (myśliwy) zastrzelił dwa owczarki!



Czas czytania: 2 min.

Tragedia na Pomorzu! 70-letni myśliwy z okolic Szczecinka, zamiast szukać pomocy dla swoich zwierząt, posunął się do najokrutniejszego czynu, jaki można sobie wyobrazić — zastrzelił dwa swoje owczarki podhalańskie, a ich ciała wrzucił do jeziora.

Gdzie jest granica ludzkiej obojętności?

Czy pies, uznawany od wieków za naszego przyjaciela i członka rodziny, zasłużył na taki los?

Zdarzenie wstrząsnęło mieszkańcami powiatu człuchowskiego. To przejeżdżający tamtędy mężczyzna zauważył w wodzie martwe zwierzę i od razu powiadomił służby. Policja wydobyła z jeziora dwa martwe owczarki. Oględziny wykazały, że oba psy zginęły od strzałów z broni myśliwskiej. Tak brutalne potraktowanie zwierząt budzi powszechne oburzenie — przecież właśnie myśliwi powinni darzyć naturę szczególnym szacunkiem, a nie stać się sprawcami takiej zbrodni.



Mężczyzna, któremu powierzono opiekę nad tymi psami, zamiast szukać pomocy lub znaleźć dla nich nowy dom, zdecydował o ich losie w najgorszy możliwy sposób. Tłumaczył policjantom, że już nie radził sobie z opieką, a zwierzęta często uciekały. Czy zwierzęta zasłużyły na śmierć tylko dlatego, że sprawiały problemy starszemu człowiekowi? Zamiast uzyskać pomoc, wybrał przemoc, która nigdy nie powinna mieć miejsca w cywilizowanym społeczeństwie.

Nie dość, że sprawca posiadał legalną broń, to wykorzystał ją przeciwko swoim najwierniejszym towarzyszom. Policja zabezpieczyła w jego domu jednostki broni oraz pozwolenie na jej posiadanie. Pozostaje pytanie: jak to możliwe, że osoba mająca dostęp do śmiercionośnego narzędzia w taki sposób rozwiązuje problemy z opieką nad zwierzętami? Czy takie incydenty nie powinny być dla nas ostrzeżeniem o potrzebie zmian w prawie chroniącym zwierzęta przed domową przemocą?



Właścicielowi psów grozi do trzech lat więzienia, lecz czy to wystarczy, by naprawić nieodwracalną krzywdę i ból? Kiedy przestaniemy być obojętni na los zwierząt i zaczniemy naprawdę egzekwować sprawiedliwość? Czy sąsiedzi, rodzina i lokalna społeczność nie powinni domagać się ostrzejszych kar i programu edukacyjnego o odpowiedzialności za zwierzęta? Te dramatyczne wydarzenia powinny być dla każdego z nas wezwaniem do refleksji, oburzenia i działania — dla dobra wszystkich istot, które powierzają nam swoje życie.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.