Dom nigdy nie jest pusty.
Nawet ściany, obdarte z obrazów,
pamiętają oddech dawnych rozmów
i nie oddają go nikomu.
Podłoga pamięta ciężar kroków,
które odchodziły gniewnie i wracały skruszone.
Drzwi – do wciąż tych samych wyjść i powrotów
nie umieją zamilknąć.
Po kątach chowają się porzucone plany,
a niewypowiedziane słowa zbijają się w kurz.
Każda rana, każdy zachwyt
zostawiły podpis.
I choć można wynieść stoły i szafy,
wymieść lustra i lampy,
to nikomu nie uda się wyprowadzić stąd
historii tego, co było.
Tu, nawet w pustce,
jest tłok.
Dom nie zna samotności.
Człowiek odchodzi, lecz to, co w nim przeżył,
nie ma dokąd pójść.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis