Ona
wieczna
z popiołu spleciona
włos mgłą nocy spowity
oczy jak jeziora
o miłość wołają
On
cień na kamieniu
człek z ziemi utkany
łzami karmi glebę
ręce wiatr chwytają
miłość jak róża
z kolca wykwita
płatki z wyrzeczeń splątane
dni im mijają
choć w piersi mają ranę
są jak skazańcy
miłość ciąży
jak kamień wciąga
topi w błocie ciszy
tłoczy spojrzenia
jednak w tym błocie
gdzie słońce nie wschodzi
szukają błogości
bo tak się kocha
taka jest miłość
w wyrzeczeń ofierze
w ogniu co dławi
w chłodzie poranka
ich ciała to ziemia
ich serca to drzewa
usta w ciszy ślubują
wbrew sobie
by być
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis