Widok, który mrozi krew w żyłach i odbiera mowę. Inspektorzy Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt po raz kolejny zmierzyli się z brutalną rzeczywistością, w której człowiek – zamiast być opiekunem – stał się dla bezbronnych zwierząt bezwzględnym oprawcą. Ratownicy trafili na psy będące w stanie skrajnego wyczerpania.
Każda interwencja DIOZ to historia cierpienia, z którym nie każdy jest w stanie się zmierzyć. Jednak widok zwierząt, które z trudem utrzymują się na nogach, a ich ciała to jedynie obleczone skórą szkielety, za każdym razem szokuje na nowo.
Zwierzęta te przez długie tygodnie, a może i miesiące, były skazane na powolną, bolesną śmierć głodową.
W takich warunkach każdy dzień był walką o przetrwanie. Brak dostępu do odpowiedniej karmy, wody, opieki weterynaryjnej oraz jakichkolwiek warunków odpowiadających podstawowym potrzebom życiowym doprowadził czworonogi do stanu krytycznego. Zamiast lśniącej sierści i merdających ogonów – apatia, ból, wystające kości i walka o każdy oddech.
Błyskawiczna reakcja i walka o życie
W obliczu tak drastycznego zaniedbania kluczowa była natychmiastowa reakcja inspektorów. Zwierzęta zostały pilnie odebrane z rąk dotychczasowych „opiekunów” i przetransportowane do ośrodka DIOZ, gdzie natychmiast zajęli się nimi specjalistycy i lekarze weterynarii.
Przed podopiecznymi długa, trudna i kosztowna droga do zdrowia. Skrajne niedożywienie niesie za sobą ogromne ryzyko powikłań narządowych, a psychika zwierząt po przeszłym piekle wymaga czasu, cierpliwości i specjalistycznej rehabilitacji.
Głos przeciwko bezkarności oprawców
Sprawy takie jak ta obnażają słabość ludzkiej empatii, ale też pokazują, jak niezwykle ważna jest czujność społeczna oraz bezkompromisowa praca organizacji prozwierzęcych. DIOZ zapowiada podjęcie kroków prawnych, aby odpowiedzialni za ten dramat ponieśli surowe konsekwencje swoich czynów. Prawo w Polsce przewiduje kary za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, jednak najsilniejszą bronią w walce z patologią pozostaje brak społecznego przyzwolenia na krzywdzenie czworonogów.
Burmistrz, radni, sołtys, GOPS, a gdzie w tym wszystkim radna powiatowa? Niedawno strzelnica, teraz zagłodzone psy. A powiatowy weterynarz i Starostwo? Nikt nic nie wiedział? Nikt nie słyszał, jak psy szczekały i wołały o pomoc? Pani Radna, za coś Pani odpowiada czy tylko za uśmiechy? Przed wyborami PiS, a teraz z każdym, byle być przy władzy. Kule śmigają, psy szczekają, a kto miał pomóc? Tak daleko Pani do tych miejsc, że nie widziała Pani problemu, czy wystarczyło tylko zajrzeć za płot? Na łódkach lubi Pani popływać, to już widzieliśmy. A teraz popłynie Pani z prądem czy może razem z […] ?
Dlaczego lekarz powiatowy z policją jak byli nie zabrali zwierząt.Dlaczego ktoś wchodzi do mieszkania i na posesję bez wiedzy właściciela przecież to włamanie.Zgadza się nagonka i wyzwiska ale prawda się obroni.Pani Burmistrz jako urząd tylko można postępowanie administracyjne
[…] jest od uśmiechu i promowania starostwa […] która się nawet nie potrafi[…] pozostały
Znalazł się obronica który zapomniał […]
Komuna miała to do siebie że umiała wchodzić w różne środowiska żeby aby donosić i robić krzywdę geny przejęła po wiadomo kim był