Wielokrotnie na łamach portalu sad24.pl pisano o wyjątkowo trudnym sezonie śliwkowym. Niska lub ujemna rentowność skutkuje tym, co jest dla sadownika najgorszym możliwym widokiem, czyli tonami niezerwanych owoców pod drzewami…
W moim i kilku sąsiednich gospodarstwach na drzewach oraz pod nimi wisi jeszcze około 200-250 ton śliwek różnych odmian (President, Bluefre, Tophit i innych).
– mówi portalowi sad24.pl, Pan Mateusz Mamerski, który gospodaruje w okolicach Lipska na Mazowszu.
Jak przekazuje portalowi, od początku sezonu sadownicy w okolicy mieli problemy ze sprzedażą kolejnych odmian. W gospodarstwie sprzedano jedynie Amersa i Węgierkę. Podobna sytuacja dotknęła setek gospodarstw sadowniczych w Polsce.
Jakiś czas temu proponowano nam zaledwie 0,30 zł/kg (zbiór w skrzynki 10 kg) plus dowiezienie owoców do zakładu przetwórczego w swoim zakresie (dowóz kosztuje w przeliczeniu ok. 0,15 zł/kg), podziękowaliśmy za tę ofertę.
– kontynuuje rozmówca.
Jak dodaje, kilka dni temu zgłosił się kolejny nabywca, który zaoferował 0,50 zł/kg w kisteny, ale sadownicy wątpią czy owoce te nadają się jeszcze do przetwórstwa.
W minionym sezonie przez wiele tygodni obowiązywała cena skupu najczęściej na poziomie 1,00 zł/kg. Jednak brak płynności w handlu i bardzo ograniczone możliwości eksportu sprawiły, że producenci nierzadko mieli problemy ze sprzedażą śliwek nawet po wyjątkowo niskich cenach. Dziś w zagłębiach sadowniczych z tego powodu możemy zobaczyć śliwkowe „dywany”…
Źródło: Sad24.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis