Masakra na Placu Tiananmen!




W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku chińscy żołnierze otworzyli ogień do uczestników pokojowej manifestacji, chcących przeprowadzenia reform na zachodni wzór: w większości studentów i mieszkańców Pekinu.

 

Pacyfikacja miała niezwykle brutalny charakter. Żołnierze otrzymali rozkaz rozpędzenia demonstrantów wszelkimi możliwymi sposobami: w tym przy użyciu pojazdów opancerzonych i karabinów maszynowych. Znane są relacje mówiące o przejeżdżaniu ludzi przez czołgi i mordach bagnetami.

Według odtajnionej w 2017 roku depeszy ambasadora Wielkiej Brytanii w Chinach, powołującej się na dane członka chińskiej Rady Państwa, podczas pacyfikacji na Placu Niebiańskiego Spokoju i w toczących się równolegle w mieście walkach zginęło nawet ponad 10 000 cywilów, a 40 tys. zostało rannych. Według oficjalnych raportów sporządzonych przez Komunistyczną Partię Chin w wyniku pacyfikacji śmierć poniosło… niecałe 300 osób.

 

Jednak historia tej masakry nie skończyła się w 1989 roku. Rządy w Chinach nadal sprawują osoby popierające działania chińskiego wojska przeciwko własnym obywatelom. Li Peng, ówczesny premier ChRL, który wydał rozkaz strzelania do studentów, dożył spokojnej starości i nigdy nie poniósł kary za swoje czyny. Jego syn jest obecnie ministrem transportu, a córka: wiceszefową państwowej firmy energetycznej China Datang Corp. Żona obecnego prezydenta Chin Xi Jinpinga, śpiewaczka Peng Liyuan, w czerwcu 1989 roku służyła w Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, a na placu Tiananmen dodawała śpiewem otuchy… żołnierzom dokonującym masakry!

Do dziś w Chinach mówienie o tej masakrze jest zakazane. Rządy sprawuje ta sama partia, która wydała rozkaz strzelania do niewinnych ludzi: mężczyzn, kobiet, a nawet dzieci.

Źródło: Krzysztof Machala.




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*