List mieszkańca Lipy Krępy: boimy się każdej nocy



screen geoportal.gov.pl

Ostatnia moja rozmowa z Panią A. przebiegała na początku normalnie, rozsądnie. Jak zapytałam o jej występki zaczęła śmieszkować i można było wyraźnie odczuć, że jest pod wpływem alkoholu.

Pani A. twierdzi, że mieszkańcy ją tępią, dokuczają.

W jakiś sposób pytam? Czy ktoś do niej chodzi? Czy ktoś czegoś od niej potrzebuje? Czy policja była kiedykolwiek wzywana do któregoś z mieszkańców?

Takie sytuacje nie miały miejsca.

Twierdzi też, że nie jeździ po alkoholu. W dodatku ma zakaz. Są na to dowody w policyjnych raportach. Co na to niezbite fakty? Więc jak można twierdzić, że tak nie jest?

Nie podpaliła, jak twierdzi pod sklepem?

Lepszego dowodu jak nagrania z kamer, to chyba być nie może.  To dla niej nie jest nic złego? To takie normalne? Dla kogo to jest niejasne i dlaczego nikt nas nie rozumie i nikt nam nie chce pomóc? Ani Pani A.

Czy takie niedoskonałe mamy prawo?

Pani A. twierdzi, że ludzie ją denerwują i dlatego rzuca butelkami. To może odpowiednie instytucje powinny zamknąć ten odcinek drogi obok niej biegnący? Bo to w dużym stopniu jest niebezpieczne. Na to także mamy rozwiązanie.

Czy tak ma być, że wszyscy sąsiedzi mają siedzieć w domach cicho i nie wychodzić, żeby Pani A. nie denerwować?

Mamy dać jej działać w pełnym zakresie?

Popielniczkę to mogła sobie na głowę wysypać w ramach protestu, jeśli ją to denerwuje, a nie osobie, która tam grzecznie siedziała, nawet jeśli paliła tam, gdzie nie powinna.

Stwierdziła w ostatniej rozmowie, że da sobie spokój z dokuczaniem, bo ma żałobę po bracie, ale ta żałoba trwa od grudnia, a dokuczanie pijaństwo groźby są non stop. Czyli jej pogróżek żałoba nie obejmowała do tej pory?

Po emisji reportażu policja całą noc patrolowała Lipę Krępe i Lipę Miklas, bo Pani A.  zadzwoniła nasza spokojna do telewizji z pogróżkami.

Niech policja stoi non stop tutaj.  Tak ma być codziennie?

I jeszcze, jak można się wyrażać z satysfakcją o panu, którego pogrzeb będzie niebawem, że do grobu go wpędziła?  Brak słów.

Potrzebujemy pomocy. My po nocach nie śpimy i czekamy co się tym razem wydarzy?

Ale tej Pani też trzeba pomóc.

Dla dobra wszystkich.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.