Ostatnia moja rozmowa z Panią A. przebiegała na początku normalnie, rozsądnie. Jak zapytałam o jej występki zaczęła śmieszkować i można było wyraźnie odczuć, że jest pod wpływem alkoholu.
Pani A. twierdzi, że mieszkańcy ją tępią, dokuczają.
W jakiś sposób pytam? Czy ktoś do niej chodzi? Czy ktoś czegoś od niej potrzebuje? Czy policja była kiedykolwiek wzywana do któregoś z mieszkańców?
Takie sytuacje nie miały miejsca.
Twierdzi też, że nie jeździ po alkoholu. W dodatku ma zakaz. Są na to dowody w policyjnych raportach. Co na to niezbite fakty? Więc jak można twierdzić, że tak nie jest?
Nie podpaliła, jak twierdzi pod sklepem?
Lepszego dowodu jak nagrania z kamer, to chyba być nie może. To dla niej nie jest nic złego? To takie normalne? Dla kogo to jest niejasne i dlaczego nikt nas nie rozumie i nikt nam nie chce pomóc? Ani Pani A.
Czy takie niedoskonałe mamy prawo?
Pani A. twierdzi, że ludzie ją denerwują i dlatego rzuca butelkami. To może odpowiednie instytucje powinny zamknąć ten odcinek drogi obok niej biegnący? Bo to w dużym stopniu jest niebezpieczne. Na to także mamy rozwiązanie.
Czy tak ma być, że wszyscy sąsiedzi mają siedzieć w domach cicho i nie wychodzić, żeby Pani A. nie denerwować?
Mamy dać jej działać w pełnym zakresie?
Popielniczkę to mogła sobie na głowę wysypać w ramach protestu, jeśli ją to denerwuje, a nie osobie, która tam grzecznie siedziała, nawet jeśli paliła tam, gdzie nie powinna.
Stwierdziła w ostatniej rozmowie, że da sobie spokój z dokuczaniem, bo ma żałobę po bracie, ale ta żałoba trwa od grudnia, a dokuczanie pijaństwo groźby są non stop. Czyli jej pogróżek żałoba nie obejmowała do tej pory?
Po emisji reportażu policja całą noc patrolowała Lipę Krępe i Lipę Miklas, bo Pani A. zadzwoniła nasza spokojna do telewizji z pogróżkami.
Niech policja stoi non stop tutaj. Tak ma być codziennie?
I jeszcze, jak można się wyrażać z satysfakcją o panu, którego pogrzeb będzie niebawem, że do grobu go wpędziła? Brak słów.
Potrzebujemy pomocy. My po nocach nie śpimy i czekamy co się tym razem wydarzy?
Ale tej Pani też trzeba pomóc.
Dla dobra wszystkich.
Pogotowie psychiatryczne wezwijcie a nie policję.