Jak Piłsudski 11 listopada zawłaszczył



Pierwsza wojna światowa, przywróciła do życia państwo polskie. Polska po wielu dziesięcioleciach powróciła na mapy Europy. 

Jeszcze nie wysechł atrament na podpisanym 11 listopada 1918 r. w Compiègne rozejmie między państwami ententy a Niemcami, w Polsce trwała już walka o rząd dusz wchodzącego w niepodległość społeczeństwa. Spierali się nade wszystko zwolennicy Piłsudskiego i Dmowskiego. Starając się udowodnić i przekonać, że to właśnie obrane przez nich ścieżki doprowadziły do odrodzenia się Niepodległej, liczyli, że na zwycięzcę czeka nagroda główna – legitymizacja rządów w powracającym do życia państwie polskim.

Do sporów tych dołączały, inne środowiska, jak choćby posiadająca niemałe aspiracje lewica niepodległościowa (głównie Polska Partia Socjalistyczna) czy próbujący odsunąć w czasie swój polityczny upadek konserwatyści krakowscy.

Dyskutowano nad kolorem barw narodowych, zastanawiając się, czy ma być biało-czerwony, czy może biało-amarantowy. Roztrząsano problem wizerunku godła państwowego, debatując nad orłem białym z koroną i bez korony. Rozprawiano wreszcie o nazwie ciała przedstawicielskiego, które zostanie wyłonione w celu uchwalenia konstytucji. Przede wszystkim jednak teraźniejszość determinowana była sporem o tę najmniej odległą przeszłość.

Toczące się wówczas dyskusje, często zwulgaryzowane, można było śledzić na kartach licznych publikacji, broszur, artykułów prasowych.

Niepodległościowa lewica, czyli wówczas Polska Partia Socjalistyczna, wraz z częścią środowisk włościańskich odwoływały się do utworzenia w nocy z 6 na 7 listopada 1918 roku w Lublinie Tymczasowego Ludowego Rządu Republiki Polskiej, na czele którego stał Ignacy Daszyński. Jego gabinet wydał manifest, w którym nie tylko gwarantowano odradzającej się Polsce republikański charakter, ale głoszono też zwołanie konstytuanty, kreśląc przy tym demokratyczną ordynację wyborczą. Ponadto w sposób szczegółowy zapowiadano przeprowadzenie postępowych reform społeczno-ekonomicznych.

Obóz wszechpolski na plan pierwszy wysuwał datę 11 listopada 1918 roku – moment symbolicznej klęski Niemiec w starciu z ententą i osobistego triumfu lidera narodowych demokratów Dmowskiego.

W Polsce w tym dniu, co warto podkreślić, nie działo się nic nadzwyczajnego. W Warszawie przybyły dzień wcześniej do stolicy Piłsudski otrzymał zwierzchnictwo nad (będącą w zarodku) armią polską. Dostał je z poręki skompromitowanej i powszechnie uważanej za organ kolaborujący z Berlinem Rady Regencyjnej.

Możemy mówić, iż od tego dnia pojawił się nad Wisłą ośrodek niezależnej władzy – czy też, że od tego czasu datować można ciągłość polskiej władzy państwowej. Z łatwością jednak moglibyśmy wskazać inne momenty, które odpowiadałyby tym kryteriom.

Piłsudczycy, co oczywiste, całą narrację budowali wokół osoby swego Wodza.

11 LISTOPADA W SŁUŻBIE PIŁSUDCZYKÓW

Zamach stanu Józefa Piłsudskiego w maju 1926 roku i przejęcie faktycznej władzy w państwie otworzył przed jego obozem nieograniczone niemal możliwości wdrażania w życie własnej wizji najnowszej historii i celebrowania wydarzeń z nią związanych.  „Święta” dla piłsudczyków data 6 sierpnia była bliska jednak jedynie wybranym, z czego zwolennicy Marszałka świetnie zdawali sobie sprawę. Zdecydowano, iż datą najbardziej odpowiadającą społecznym nastrojom będzie 11 listopada.

W specjalnie wydanym przez Marszałka (pełniącego wówczas także funkcję premiera) dokumencie z 8 listopada 1926 roku, w którym znalazły się słowa, że „w dniu 11 listopada państwo polskie obchodzić będzie ósmą rocznicę zrzucenia jarzma niewoli i uzyskania pełnej, faktycznej niezawisłości”, próżno by szukać wzmianki o rządzie lubelskim czy też o Compiègne.  W tym samym czasie w prasie piłsudczykowskiej pojawiały się zdania, że „ósma rocznica wypędzenia z Polski okupantów oraz powrotu z więzienia magdeburskiego budowniczego Niepodległej Polski Józefa Piłsudskiego obchodzona będzie w tym roku uroczyście”. Komendant, jak wiadomo, powrócił z magdeburskiej twierdzy do Warszawy 10 – a nie 11 listopada.

Narracja jednak była już przestawiona na odpowiednie tory i z każdym rokiem nabierała tempa. Na płaszczyźnie lokalnej mnożyły się szybko wprowadzane w życie pomysły powoływania kolejnych komitetów na rzecz budowy pomników upamiętniających poległych legionistów, POW-iaków czy – z czasem – głównie z miejscowych inicjatyw, nazywania imieniem Piłsudskiego ulic, placów i skwerów polskich miast. Imię Marszałka starano się łączyć także z upamiętnianiem innych wydarzeń (nie tylko 11 listopada) oraz postaci polskiej historii, które niezależnie od ich rangi odgrywały jakąś rolę w piłsudczykowskich interpretacjach historii.

Piłsudczycy ściśle powiązali fakt odzyskania przez Polskę niepodległości z osobą swego Komendanta. Jego śmierć jedynie wzmogła personalną nutę w piłsudczykowskiej narracji. Ekpia pomajowa zajęła się dalszym pogłębianiem jego kultu. W ustawie sejmowej z 23 kwietnia 1937 r. wprost już uznano, że „[d]zień 11 listopada, jako rocznica odzyskania przez Naród Polski niepodległego bytu państwowego i jako dzień po wsze czasy związany z wielkim imieniem Józefa Piłsudskiego, zwycięskiego Wodza Narodu w walkach o wolność Ojczyzny – jest uroczystym świętem niepodległości”.

Na podstawie wpisu dr Krzysztofa Kloca

https://niepodlegla.gov.pl/ 

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.