Ufo wylądowało za Wisłą



Czas czytania: 3 min.

Jan Wolski twierdził, że jechał furmanką przez leśną drogę, gdy napotkał dwie dziwaczne istoty. Wedle jego relacji miały 150 cm wzrostu, zielone twarze i ręce.

 Mowa tu o tzw. “zdarzeniu w Emilcinie”, od którego w maju minęło dokładnie 45 lat.

Historia Wolskiego wzbudziła nie lada sensację. Wezwano milicję, ale ta wyśmiała mieszkańców wsi. Sprawą zainteresowały się jednak media, a przede wszystkim – ufolodzy z całego świata. Wkrótce powstała ogromna ilość publikacji na ten temat: artykuły, filmowe reportaże, a nawet komiks autorstwa Grzegorza Rosińskiego, twórcy “Thorgala”.

W 2005 roku Fundacja Nautilus postawiła we wsi pomnik upamiętniający historię Wolskiego.

Czemu kosmici wybrali właśnie Emilcin? Mieszkańcy mają swoją teorię. Chodziło o kamień. Leżał kilkadziesiąt metrów od miejsca lądowania. Już wcześniej mówiono o nim  „diabelski kamień” i to on mógł naprowadzić UFO.

I ten kamień miał związek z Wolskim, bo to ojciec Jana wziął kamień z łąki i podłożył pod stodołę jako fundament. Potem ludzi mówili, że zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy.

– Moja mama mówiła, że w całej wsi nie padał grad, tylko u nich. Zniszczyło im wtedy cały sad. Potem krowy im padały, stodoła się spaliła. Niczym się nie dało tego wytłumaczyć

– wspominał pan Tadeusz.

Jakiś czas potem Wolskiemu seniorowi przyśniło się, że ma zwrócić kamień skąd go wziął. Zrobił to i od tamtej pory miał spokój.

– Aż do lądowania UFO

– dodał Stanisław Bakalarz.

Kamienia już nie ma w Emilcinie. Zaraz po lądowaniu kosmitów, ktoś zabrał go do Warszawy i ślad po nim zaginął.

Wolski miał dobrą opinię. Nie był oszustem, nie zmyślał, regularnie chodził do kościoła.

Wolski – zdaniem mieszkańców Emilcina – był wiarygodny.

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/

Co wydarzyło się w lubelskiej wsi Emilcin 10 maja 1978 roku?

– Jechałem w stronę domu przed 8 – wspominał Wolski w krótkometrażowym reportażu “Odwiedziny, czyli u progu tajemnicy”, nakręconym jeszcze w 1978 roku. – Wyjeżdżam zza krzaków i zauważam dwie osoby idące w tę samą stronę, w którą jechałem. Z początku szli prędzej, a jak mnie zauważyli, to zaczęli iść wolniej. Gdy do nich dojechałem, to jeden się odsunął na lewo, a drugi na prawo. Wjechałem pomiędzy nich, a oni mi w tym czasie wsiedli na wóz.







W środku było jeszcze dwóch kosmitów. Kazali Wolskiemu zdjąć ubranie.  Przybysze zaczęli badać ciało Wolskiego za pomocą dwóch tajemniczych “talerzyczków”, a po badaniu udali się na posiłek, który miał “kruszyć się jak twarde ciasto” i mieć “kształt lodu”. Kosmici poczęstowali Ziemianina.

– Ja jednak głową kiwnąłem, że nie. I więcej mnie nie namawiali

– wspomina Wolski.

Całe zajście trwało około 20 minut.







– Ojciec mówił, że jakieś są cudaczne ludzie zielone i w górze jakiś pojazd

– wspominał syn Wolskiego.

– Akurat smażyłam placki

– wspomina jedna z mieszkanek Emilcina.

– Wtem usłyszałam straszny huk. Wyskoczyłam z domu, bo nie wiedziałam, co się stało z dziećmi. Nagle przylecieli Adaś i Agnieszka. Adaś zaczął opowiadać, że widział dziwny samolot podobny do autobusu.

–  dodaje.

.

 

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać

Nasza ankieta

Jak często korzystasz z Paczkomatów?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.