Nic, ach, jakże cudnie się w Tobie błądzi,
gdy nocą, wśród traw, szukam Twojgo dotyku,
a księżyc, jak stary poeta,
przygląda się nam zza firanki,
milcząc o tym, co nie jest nazwane.
Nic, to Twoje spojrzenie,
które rodzi we mnie cały Świat,
choć jeszcze nie padło żadne słowo,
a już rozkwitają jabłonie
w sadach, które przed chwilą wycięto.
Zakochanie to przecież Nic,
a jednak drży pod powieką
jak pierwszy śnieg na gałęzi,
co nie wie, czy spaść, czy trwać,
więc trwa, i w tej chwili
mieści się cały świat.
Nic to zapach twoich włosów
unoszący się nad łąką,
gdy idziemy przez świt,
a rosa nie pyta, kim jesteśmy,
tylko chłonie każdy nasz krok.
I może właśnie w tym Nic,
w tej czułej pustce między słowami,
rodzi się miłość
jakby świat na chwilę zapomniał,
że nie było go wcześniej,
i pozwolił nam być.
Być od początku.
Tylko jaka to pora roku?
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis