Wolność to nie jest wielkie słowo.
To jest ta chwila, gdy rano w lustrze
patrzę na siebie i wiem, że mogę
pójść w prawo, w lewo, zostać, odejść, BYĆ.
Niezależność to nie samotność
ani ucieczka w pustkę i cień.
To ten wybór, który codziennie
stawiam przed sobą jak chleb i masło czy pomidor i sól.
Nie jestem z gliny, którą ktoś lepił
pod cudze palce, pod kształt nie mój.
Mam w sobie krzyk, co w gardle się czai
i śmiech, co zrywa się jak ptaki z chmur.
Być swoim sterem, żaglem, wiatrem,
nawet gdy burza, nawet gdy noc.
Nie pytać świata, czy można, czy warto
samemu decydować, co znaczy BYĆ.
A jeśli czasem przyjdzie zapłacić
za własną drogę, za własny głos,
to niech to będzie cena za życie,
które jest moje OD GŁOWY DO STÓP.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis