78. rocznica zatopienia statku „Tannenberg” na Wiśle!




Fot. Okręt „Tannenberg” zatopiony przez polskich partyzantów 31 maja 1944 roku.

Zatopienie statku „Tannenberg” na Wiśle: 31 maja 1944 roku.

 

Operacja wymierzona przeciwko partyzantce i ludności jej pomagającej, przeprowadzona na Lubelszczyźnie wiosną 1944 roku przez niemieckiego okupanta, charakteryzowała się ogromną brutalnością. Żandarmi, zwykli żołnierze oraz jednostki pomocnicze palili wsie, gwałcili kobiety i mordowali podejrzanych o działalność partyzancką. Jednym z epizodów tej operacji była pacyfikacja wsi Zastów Polanowski (na południe od Kazimierza Dolnego), w której schronienie znajdowali żołnierze BCh i AK.

Żołnierze Wehrmachtu i członkowie 791. batalionu turkiestańskiego, zakwaterowani na wyspie Chałupki pod Chotczą, mieli do dyspozycji dawny polski parowiec „Grunwald”, który ułatwiał im przemieszczanie się wzdłuż Wisły. Niemcy zmienili nazwę przejętego okrętu na „Tannenbeg”.

O planach pacyfikacji Zastowa Polanowskiego dowiedział się dowódca miejscowej placówki BCh, Jan Jabłoński ps. „Drzazga”. Jednak jego grupa partyzantów, licząca niecałe 50 osób, była zbyt słaba, by podjąć walkę w otwartym polu z około 150-osobowym oddziałem wroga. Dlatego zdecydował on o przygotowaniu zasadzki na powracających „Tannenbergiem” do bazy w Chałupkach, hitlerowców po pacyfikacji Zastowa Polanowskiego.

 

Partyzanci BCh okopali się na brzegu Wisły na wysokości miejscowości Machów (naprzeciwko Gniazdkowa/Lucimi) rankiem 31 maja 1944 roku. Po około 3 godzinach oczekiwania, nareszcie pojawił się okręt z powracającymi do garnizonu hitlerowcami. Płynął pod prąd Wisły i był „widoczny jak na dłoni”. W międzyczasie do „bechowców” dołączyli żołnierze Armii Krajowej z 15. Pułku Piechoty „Wilki”, dowodzeni przez Bolesława Frańczaka ps. „Argil”. Zajęli oni pozycje na skrzydłach. Załoga statku, znajdująca się około 100 metrów od Polaków, była całkowicie nieświadoma niebezpieczeństwa. Przed parowcem, w odległości kilkuset metrów, płynęła łódź ubezpieczająca, jednak została „przepuszczona” przez partyzantów.

O godzinie 11:00, mijając wioskę Lucimia, statek wpłynął w zasadzkę. Huraganowy ogień karabinów maszynowych uszkodził napęd „Tannenberga”, skutecznie uniemożliwiając mu ucieczkę. Wyskakujący za burtę Niemcy i Turkmeńcy stanowili doskonały cel dla Polaków: słaby ogień nielicznej już załogi nie stanowił dla okopanych partyzantów zagrożenia. Po ponad godzinnej strzelaninie, około 12:15, okręt przechylił się na bok i zaczął tonąć. W międzyczasie zaalarmowani artylerzyści z bazy w Chałupkach ostrzelali pozycje partyzantów, w wyniku czego Polacy rozpoczęli odwrót. „Tannenberg” podziurawiony kulami poszedł na dno Wisły. Wyłowiono go w 1945 roku, i po przebudowaniu w 1948 roku służył w Państwowym Zarządzie Wodnym w Puławach. Zakończył swój żywot dopiero w latach 60., kiedy zezłomowano go w Płocku.

Według niektórych informacji w wymianie ognia z partyzantami poległo kilkudziesięciu (ok. 50) Niemców i Turkmeńców, a ponad 60 było rannych. Ta liczba jest jednak najprawdopodobniej znacznie zawyżona. W liczącym ponad 100 osób zgrupowaniu partyzanckim, straty były natomiast bardzo niskie: poległ jeden żołnierz AK, dwóch zostało ciężko rannych, a 5 rannych lekko.

 

Zatopienie statku „Tannenberg” i pomszczenie zamordowanych przez hitlerowców Polaków na terenie zachodniej Lubelszczyzny stanowi niezwykły epizod działalności partyzanckiej w regionie. Bitwa ta rozegrała się na obrzeżach powiatu lipskiego: okręt poszedł na dno na wysokości wsi Gniazdków, znajdującej się w naszym powiecie.

Miejsce, w którego okolicy został zatopiony „Tannenberg”. Widok od strony Gniazdkowa.

Pozostałości po garnizonie w Chałupkach: wchodzący w skład fortyfikacji na wyspie schron bojowy. Wiosną 1944 roku liczebność garnizonu na wyspie szacowano na ponad 400 żołnierzy Wehrmachtu i Turkmeńców z 791 batalionu turkiestańskiego. Mieli oni do dyspozycji również baterię artylerii, złożoną najpewniej z kilkunastu dział i haubic.

Chałupki. W trakcie II wojny światowej na wyspie działał obóz Baudienstu, bowiem przez Chałupki miał przechodzić budowany na Wiśle most kolejowy. Do ochrony placu budowy wyznaczono liczący kilkuset ludzi oddział Wehrmachtu i Turkmeńców, mający do dyspozycji nawet artylerię. Po zlikwidowaniu obozu na wyspie (w wyniku ataku oddziału GL) utworzono w tym miejscu silny garnizon wojskowy.

Źródło: Krzysztof Machała, Historia Lipska i okolic.




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*