Życie to nieustająca praca
bez świąt, bez urlopów,
bez zwolnień lekarskich.
Poranki przychodzą
z listą zadań,
wieczory odchodzą
z rachunkiem niezrobionych rzeczy.
Nie ma tu długich przerw
na kawę pod lipą,
ani ciszy,
która trwa dłużej niż oddech.
Ciągle ktoś na coś czeka –
na naprawienie,
na zrozumienie,
na zrobienie,
na wybaczenie.
Czasem marzy się o ławce
w cieniu,
ale nawet wtedy
trzeba pilnować snu,
żeby nie przegapić budzika.
Życie to praca, nieustająca,
niezakończona,
niepodpisana przez szefa.
A odpoczynek?
Może gdzieś jest,
za rogiem,
ale na razie
trzeba jeszcze troszkę popracować.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis