Andrzej Grabowski i Jerzy Borucki, twórcy Polmleku udzielili wywiadu dla Forbsa. Mówią o zyskach i ekspansji. Nic o losie pracowników lipskiej mleczarni.
Firma niewątpliwie szybko się rozwija i odnosi kolejne sukcesy.
Wywiad powstał w związku z przejęciem w Afryce marokańskiej firmy. Właściciele mówią o 10 miliardach przychodu, o 33 zakupionych firmach. O spółce „Mleko” i ludziach tam pracujących – nic!
Przytoczmy kilka wypowiedzi:
FORBES: Od francuskiego Le Groupe Bel kupiliście Jibala, trzecią markę mleka w Maroku. Jak idzie inwestycja?
AG: Ten rok traktujemy rozruchowo, porządkując aktywa. Pracuje tam 1,5 tys. osób. Korzystając z naszych doświadczeń, robimy trochę roszad kadrowych, lekko zmieniamy kulturę i sposób pracy. (…)
JB: Mimo to w tym roku będziemy mieli tam 130 mln euro przychodów, czyli poprawiamy wyniki o 30 proc. (…)
Na pytanie Forbsa: A dlaczego Maroko? Odpowiadają:
AG: (…) Dla nas to jest brama do Afryki, najszybciej rozwijającego się kontynentu pod względem spożycia mleka.
Od Oetkera kupiliśmy Maków, od Frieslanda Mławę, Raciąż od Geo-Market, od Hoogwegta Lidzbark, a od Arli Gościno. W którymś momencie zaczęliśmy sumować te transakcje M&A. I jeśli weźmiemy je wszystkie, licząc też przejęcia od polskich spółdzielców czy banków, to wychodzi, że Jibal jest naszą 33. akwizycją
– dodaje JB w odpowiedzi na kolejne pytanie.
W odpowiedzi na kolejne pytanie uwidacznia się droga do sukcesu? Serek topiony z tłuszczy roślinnych?
AG: Budujemy nową linię do produkcji serów topionych. Ten rynek był mocno zglobalizowany przez duże marki – Kraft, Kiri, Hochland. Ale zobaczyliśmy, jak irakijscy przedsiębiorcy, z którymi handlujemy mlekiem, koszą ze swoimi serami topionymi międzynarodowych konkurentów na Bliskim Wschodzie. Dlaczego? Bo dołożyli do nich tłuszcz roślinny, do czego koncerny nie mogły się przekonać. (..).
Forbes pyta: Dzięki rozwojowi takich firm jak wasza Polska jest eksporterem produktów mlecznych, wysyła za granicę jedną trzecią produkcji.
JB: U nas eksport odpowiada za ponad połowę sprzedaży. Zagraniczna akwizycja była więc dla nas naturalnym ruchem.
Forbes: Przejęliście producenta mleka Jibal z całym dobrodziejstwem inwentarza. Dosłownie, bo staliście się też właścicielem całkiem pokaźnego stada krów.
JB: Dokładnie – 700 krów. Początkowo posiadanie krów wydawało się nam niepotrzebną komplikacją, w Polsce tylko skupujemy mleko od rolników. Ale jednocześnie uświadomiło nam to ciekawą rzecz, jak dobrym i rentownym biznesem są pasze dla cieląt, robione na bazie naszych proszków mlecznych. Mając własne stado krów oraz dostęp do rolników hodujących je w Polsce, uznaliśmy, że sami możemy je produkować. I już to robimy.
Wypływacie na międzynarodowe wody, gdzie musicie konkurować z koncernami, które żyją z tego od lat. I na pewno będzie to trudniejsze niż w Polsce. Jakie macie przewagi?
AG: Dalej jesteśmy rodzinną firmą, a nie korporacją, w której rozwój właściciele od dawna się nie angażują. (…)
A co z lipska mleczarnia czemu zamykają???
https://mojelipsko.info/lipska-mleczarnia-nadszedl-koniec/