Wielki Tydzień, a w nim
codzienność –
chleb, który nie pyta,
czy dziś jest święty.
Między palmą a kamieniem
człowiek w kolejce po nadzieję.
Między śmiercią a śniadaniem
cisza na stole –
biały obrus,
jakby nic się nie stało.
Wielka Sobota to czekanie
na coś, co już było
i co dopiero przyjdzie.
Jajka w koszyku,
pęknięte skorupki
po rozmowach o życiu.
Niedziela,
ktoś wstał,
ktoś uwierzył,
ktoś nie zdążył.
A świat jak zawsze
rozsypuje sól
na dywanik w przedpokoju
i pyta,
czy to już czas
na nową nadzieję.
Czy to czas na nowe życie?
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis