Węgiel z importu to „piach i błoto”



@Piterson1980 twitter
Czas czytania: 2 min.

Trzeba uważać na węgiel z importu. „Węgiel z Indonezji ma dużą zawartość siarki, która może zniszczyć domowy piec. Ten z Australii też nie jest lepszy. Ma z kolei 20 proc. popiołu” – ostrzegają eksperci.

Według ekspertów rząd przepłacił na imporcie węgla, a teraz wciąga do współpracy samorządy, by podzielić się kłopotem.

Money.pl dotarł do certyfikatu wystawionego przez indonezyjskiego producenta. Węgiel z importu zawiera aż 1,4 proc. siarki. To zbyt wiele dla domowych instalacji grzewczych nowszej generacji. Z obawy o zniszczenie instalacji i kotłów grzewczych indonezyjskiego węgla nie kupiły nawet niektóre ciepłownie.

Przy takim zasiarczeniu podzespoły i kocioł długo nie posłużą. Siarka skróci im życie

– mówi serwisant Tekli, producenta pieców węglowych.

Jeszcze ostrzejsze słowa krytyki money.pl usłyszał pod adresem węgla sprowadzanego z Australii. Tu z kolei problemem jest wysoka zawartość popiołu, sięgająca nawet 20 proc. Węgiel używany w domowych piecach powinien posiadać od 10 do maksymalnie 14 proc. popiołu. Popiół jest bowiem odpadem. Jego duża zawartość w węglu zapycha domowe instalacje grzewcze.

Węglem, który zawiera 1,4 proc. siarki, nie powinno się palić w domowych piecach – 

mówi dla money.pl prof. Piotr Gradziuk, ekspert od biomasy z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.

Węglem, który ma 20 proc. spopielenia, nie wolno palić w domowych piecach

– dodaje.

Węgiel, który się nie pali!


Pamiętajcie też o oszustach.

UWAGA! Oszustwo na… WĘGIEL!

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.