Świat po sąsiedzku – wiersz



Czas czytania: < 1 minutę

Na Przedmieściu gdzieś pod koniec wieku,
w skrzypiących drzwiach domów pachniał chleb.
 A teraz każdy ma swoje królestwo,
wysoki płot, alarm z czułością większą
niż do drugiego człowieka.

Nie było fortuny,
ale była sól podawana w dłoni,
i krzesło wyciągane spod stołu,
bo zawsze ktoś przechodził obok
i zawsze chciał usiąść.

Sąsiad nie pożyczy już łyżki cukru,
bo cukier poszedł w górę.
A gdyby i go miał,
to wystawiłby fakturę.

Sąsiad sąsiada widzi rzadziej niż meteory.
Choć dzieli ich tylko plot.

Teraz psy szczekają zza ogrodzenia,
brama rdzewieje od niegościnności.
A człowiek bardziej waży się na złotówki
niż na spojrzenia.

Wilk – ja czy ty?
Nie wiadomo.
Ważne, że każdy trzyma w zębach
to, co jego.
I nie oddaje.

Kiedyś wilki straszyły w bajkach.
Dziś mieszkają w domach jednorodzinnych.

A jednak w razie pożaru,
wszyscy wybiegniemy na pole
w tym samym kierunku.
I przez minutę, może dwie,
zapomnimy, że wilki mamy w kieszeniach,
a pieniądz w pysku.
Po czym wrócimy do siebie,
z ulgą, że nic się nie zmieniło
i że znów może można być rozsądnym.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.