Petent, czyli katastrofa w pokoju nr 12 – wiersz



Czas czytania: < 1 minutę

Z dedykacją dla pewnej Pani radnej.

 

Wchodzi z cichym „dzień dobry”,
jakby przeszkadzał powietrzu,
które w tym pokoju od dawna
zna tylko dźwięk zszywacza i stempla.

Z kieszeni wyciąga papiery,
z rękawa — odrobinę nadziei,
że dziś uda się załatwić sprawę
bez zbędnych zagwostek w regulaminie.

Urzędnik, pogodzony z losem,
krząta się wokół komputera
jak kapłan przy ołtarzu,
co zna już wszystkie modlitwy,
ale w żadną nie wierzy.

Na biurku rośnie stos wniosków,
niespełnionych obietnic i załączników.

Petent milczy.
Urzędnik stempluje.

Świat się toczy dalej.

Tylko człowiek wciąż wymaga potwierdzenia.

Gdyby nie oni – petenci,
urzędy działałyby idealnie.

Tylko po co wtedy nam urzędnicy?

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.