Ostatni (z)dech – wiersz



Zwierzęta zdychają – mówią ludzie,
którzy sami umierają.
Różnica w sylabach: dwie.
Różnica w tonie: przepaść.

Pies zdechł w krzakach, pod płotem,
w zapomnieniu, bez świadków.
Człowiek umarł w szpitalu,
w białej pościeli, z kartą wypisów.

Ale przecież obaj
przestali oddychać.
Obojgu dech im zamarł w piersiach.
Z obu stała się ziemia.

Dusza zwierzęca jest jak światło świecy –
gdy zgaśnie, znika bez śladu.
Dusza ludzka – jak ogień wieczny.
Myśli, że wie.

My jednak stoimy nad truchłem kota
i nie umiemy powiedzieć,
czy to, co z niego wyszło,
było mniej święte niż nasze.

Zdychać – od słowa „dech”.
Umierać – od czego?
Może chodzi tylko o to,
że zwierzęta nie pisują nekrologów.
A księża nie zarabiają na pogrzebach?

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.