Wspomnienie o siostrze Maksymilii z lipskiej parafii.
Siostra Maksymiliana, czyli Małgorzata Dorota Gierula, zapisała się głęboko w pamięci mieszkańców parafii pw. św. Trójcy w Lipsku oraz Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, potocznie nazywanych sercankami.
Do lipskiej wspólnoty trafiła jeszcze przed 1993 rokiem, w czasie pierwszej kadencji samorządu, za posługi proboszcza i dziekana dekanatu lipskiego, ks. prałata Stanisława Słyka.
Od samego początku od siostry Maksymilii emanowały niezwykła dobroć, radość i serdeczność, a na jej twarzy regularnie gościł ciepły i ogromny uśmiech.
Jej zaangażowanie i otwartość sprawiły, że szybko stała się filarem lokalnej społeczności. Aktywnie uczestniczyła w życiu publicznym, biorąc udział m.in. w spotkaniach w urzędzie wraz z burmistrzem Tomaszem Kosterną.
Zbudowała także silne, prywatne więzi z mieszkańcami Lipska, przyjaźniąc się m.in. z Jadwigą Kazana i jej rodziną oraz Teresą Gontatczyk wraz z rodziną. Była osobą bardzo bliską codziennych spraw lokalnych mieszkańców.
Najważniejszy i najwspanialszy ślad siostra Maksymiliana zostawiła jednak w sercach najmłodszych pokoleń, którym poświęcała bardzo dużo czasu i serca. Prowadziła scholę dla dziewcząt, a z czasem objęła opieką także wspólnotę oazową.
W czasach, gdy codzienne życie wielu dzieci było przepełnione ciężką pracą na roli i w gospodarstwach u boku rodziców, spotkania organizowane przez siostrę stanowiły dla nich wyjątkową, radosną odskocznię.
Były to chwile odpoczynku, budowania poczucia wspólnoty, nauki śpiewu, modlitwy, wzajemnego szacunku oraz odpowiedzialności.
Dla swoich podopiecznych – których na wspólne ogniska czy rajdy potrafiła zabrać dwudziestu, a nawet więcej – była kimś znacznie więcej niż tylko opiekunką grupy religijnej. Do legendy przeszły organizowane przez nią wycieczki i rajdy. Wychowankowie do dzisiaj ze wzruszeniem wspomniają, jak wspólnie z nią przemierzali lipski las, zmierzając do kaplicy w Szymanowie, niosąc na ustach piosenkę „Szedłem kiedyś ścieżyną przez las…”
Nazywano ją „drugą mamą”, gdyż była niezwykle troskliwa, cierpliwa, pełna dobroci i zrozumienia.
Jedna z jej wychowanek wspomina, że siostra Maksymilla nigdy nikogo nie oceniała, zawsze dostrzegała w ludziach dobro i potrafiła docenić każdego człowieka. .
Niezwykle istotnym elementem jej posługi była działalność kulturalna i formacyjna. Z wielkim zaangażowaniem przygotowywała z dziećmi i młodzieżą przedstawienia teatralne na różne okazje religijne i parafialne.
Szczególne miejsce w jej działalności zajmowała troska o ochronę życia dzieci nienarodzonych. Spektakle, które reżyserowała, poruszały te głębokie i ważne tematy, skłaniając widzów do refleksji i uświadamiając im, jak wielką wartością jest każde ludzkie życie. Potrafiła stworzyć wokół siebie atmosferę pełną ciepła, życzliwości i bezpieczeństwa, dzięki czemu była bardzo blisko spraw młodych ludzi i zawsze znajdowała czas na ich problemy.
Choć po latach owocnej pracy w Lipsku została skierowana do posługi na Ukrainie, do wspólnoty sióstr sercanek we Lwowie, pamięć o niej w ogóle nie wygasła.
Dowodem na to były jej późniejsze wizyty, podczas których mieszkańcy Lipska mogli ponownie spotkać swoją ukochaną opiekunkę.
Siostra Maksymilla pojawiła się w Lipsku 10 kwietnia 2016 roku na uroczystym dziękczynieniu za dar beatyfikacji współzałożycielki zgromadzenia, Matki Klary Ludwiki Szczęsnej, w którym uczestniczyły m.in. Matka Generalna s. Agnieszka Kijowska i Matka Prowincjalna s. Dawida Kaszuba.
Zaszczyciła również swoją obecnością uroczystości 40-lecia kaplicy w Szymanowie oraz Jubileusz Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego w Lipsku, gdzie miała okazję ponownie spotkać się ze swoimi dawnymi znajomymi.
Wdzięczność za jej miłość, bezinteresowne zaangażowanie i dobroć trwa w Lipsku do dziś. Najlepszym tego podsumowaniem są pełne wzruszenia słowa jednej z jej wychowanek, która wyznała: „Wartości, które przekazywała, noszę w sercu do dziś”.
Na podstawie wspomnień wychowanków i Pana Tomasza Krzyczkowskiego.
Wspaniała osoba, dobry człowiek – znałam tylko z opowieści mojej siostry, ale już wtedy zazdrościłam, że zna osobiście Siostrę Maksymillę. Dzisiaj kiedy Ją wspomina jest wzruszona…to chyba wystarczający komplement dla drugiego człowieka… Pozdrawiam i życzę, nam wszystkim, spotykać częściej takich wspaniałych ludzi na drodze naszego życia;)
rocznik ’93 Komunia Święta, pamiętam jak Siostra dostała rower w prezencie, ta Siostrę pamięta się całe życie,mam jeszcze jej wpisy w pamiętniku