Szok i niedowierzanie w Chełmie. Podczas 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który tradycyjnie zgromadził tłumy, doszło do scen jak z kiepskiego filmu. Z relacji świadków wynika, że proboszcz jednej z chełmskich parafii dosłownie przegonił młodych wolontariuszy WOŚP, krzycząc do nich, że „obrażają katolików”. Dzieci miały uciekać ze łzami w oczach.
Jak co roku, tysiące wolontariuszy w całym kraju wzięły udział w zbiórce pieniędzy na pomoc dzieciom. Tym razem Orkiestra grała pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”, zbierając środki na diagnostykę chorób układu pokarmowego. Finał w Chełmie, podobnie jak w innych miastach, przebiegał radośnie — aż do momentu, gdy pod kościołem pw. Rozesłania Świętych Apostołów pojawiła się grupka najmłodszych kwestujących.
Według relacji jednej z matek, proboszcz wyszedł po mszy i zamiast uśmiechu — wybuch gniewu.
„Zaczął krzyczeć na dzieci, że mają się wynosić, bo obrażają katolików. Moja córka dosłownie pobladła ze strachu” — opowiada kobieta. „Starsze dzieci stanęły jak sparaliżowane, młodsze pouciekały. To była scena, którą trudno zapomnieć”.
Świadkowie twierdzą, że duchowny nie tylko podnosił głos, ale również groził, że „nagrania z monitoringu pójdą dalej”. Miał też wybiec za bramę kościoła, kontynuując reprymendę.
Wolontariusze, którzy od lat zbierają dla WOŚP, pierwszy raz spotkali się z tak wrogą reakcją ze strony duchownego. Sprawa błyskawicznie obiegła sieć, a oburzenie mieszkańców rośnie z każdą godziną.
„Jest mi po prostu przykro” — mówi Grzegorz Gorczyca, szef lokalnego sztabu WOŚP w Chełmie. — „Zamiast wspierać młodych ludzi, ksiądz ich upokorzył. To zaprzeczenie idei pomocy, na której zbudowana jest Orkiestra”.
Próby kontaktu z proboszczem nie przyniosły efektu. Na razie duchowny milczy — ale mieszkańcy Chełma już mówią o „skandalu, który długo nie ucichnie”.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis