Hejt a krytyka – wiersz



Czas czytania: < 1 minutę

Nie każde słowo ma skrzydła,
niektóre mają pazury.

Krytyka puka do drzwi,
zdejmuje buty, zanim wejdzie.
Siada na krześle z wątpliwością
i pyta: „czy mogę spojrzeć z innej strony?”.

Hejt wchodzi z hukiem.
Rozlewa atrament po stole,
nie czyta listy obecności.
Wie, że ma rację,
bo głośniej krzyczy.

Krytyka uczy nas wstydu –
tego mądrego,
który prowadzi do lepszego zdania o sobie.
Hejt chce tylko,
żeby ktoś się wstydził żyć.

Krytyka szuka światła.
Czasem błądzi,
czasem po omacku dotyka ran,
ale trzyma w dłoni lampę,
bo wierzy, że coś da się zmienić.

Hejt nie szuka – on spala.
Z ognia zostało mu tylko echo popiołu,
które udaje ciepło.
Nie chce widzieć, więc oślepia.

A jednak obydwoje
mówią w tym samym języku ludzi,
którzy nie wiedzą,
jak wyrazić lęk przed cudzą odmiennością.

I może to ich wspólne źródło –
ta niemożność nazwania,
że boli,
gdy inni budują z innych cegieł.

Bo granica nie jest linią,
lecz oddechem,
który czujemy, gdy milczymy
i wiemy, że moglibyśmy
powiedzieć więcej –
albo mniej.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.