Buty, uśmiechy, przypadek – wiersz



Czas czytania: < 1 minutę

W końcu to ja wybieram swoje buty rano,
prawy i lewy – niby identyczne,
a przecież prowadzą w dwie różne strony świata.

Ja decyduję, czy się uśmiechnąć
do przypadkowego przechodnia,
który może akurat wczoraj stracił psa,
albo znalazł pięć złotych w trawie.

Czy nie tak samo przypadkiem
zapisuje się ostatnia myśl w notesie,
albo stawia kropkę w zdaniu,
które miało być dopiero początkiem?

Może buty same podsuwają kierunek,
a uśmiech uwalnia się z twarzy,
zanim jeszcze zdążę podjąć decyzję.

I gdy mijamy się w tłumie,
ja z moim przypadkowym gestem,
on ze swoją przypadkową ciszą,
świat na chwilę staje się mniej przykry,
choć nikt nam tego nie obiecał.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.