Bestialskie morderstwa!



Czas czytania: 3 min.

Zginęli, bo ratowali Żydów.

Początek roku 1943 przyniósł mieszkańcom Boisk i okolic naloty niemieckich żołnierzy przeczesujących tamte tereny w poszukiwaniu żydowskich uciekinierów. 2.01.1943 r. niemieccy żandarmi zamordowali we wsi Boiska-Kolonia (gm. Solca nad Wisłą) dwie polskie rodziny udzielające pomocy Żydom.

Niemiecki posterunek w Lipsku zwerbował do współpracy konfidentów, którzy mieli za zadanie wyśledzić ukrywających się w okolicy Żydów. Jeden z konfidentów podsłuchał rozmowę podpitych mieszkańców wsi o tym, że rodzina Kryczków prawdopodobnie pomaga żydowskim sąsiadom. 8 grudnia 1942 roku grupa żandarmów otoczyła gospodarstwo i zatrzymała wszystkie przebywające w nim osoby – Leona Kryczkę, jego żonę Wiktorię, dwójkę ich dzieci, a także Barbarę Stefanek (ciotkę Leona) i Józefa Ciesielskiego (męża ciotecznej siostry Leona). Niemcy wyprowadzili dorosłych członków rodziny na podwórze i tam rozstrzelali. Żołnierze pobili też owych dwóch mężczyzn, którzy rozmawiali ze sobą po pijaku.



Kilka dni później złapano żydowskiego uciekiniera

Zaczęło się niewinnie. W ręce Niemców wpadł Żyd, który miał on na nodze fachowo założony opatrunek. Jego profesjonalnie opatrzona noga wzbudziła podejrzenia Niemców. Podczas przesłuchania mężczyzna zeznał, że osobą, która udzieliła mu pomocy – założyła bandaż, był Józef Krawczyk z Boiska-Kolonii.

Rankiem 2 stycznia 1943 roku we wsi znów pojawili się żołnierze z lipskiego posterunku

Mógł trzymać gębę na kłódkę! Ale nie! Żyd wydał na śmierć całą rodzinę Krawczyków – Józefa, jego żonę Zofię oraz ich kilkuletniego syna Adama.

Żandarmi ich rozstrzelili. Zabudowania splądrowali i spalili.



Konfidenci donieśli Niemcom również, że niejaka Zofia Boryczka jest ochrzczoną Żydówką i pomaga uciekinierom ukrywającym się w okolicznych lasach. 

Po zamordowaniu Krawczyków kilku żandarmów w towarzystwie sołtysa udało się samochodem do gospodarstwa należącego do rodziny Boryczków.

Zastali tam Stanisława Boryczkę, jego żonę Zofię, ich rocznego syna Zygmunta oraz dwunastoletnią bratanicę Stanisława, Marię. Zamordowali wszystkich z wyjątkiem Marii, która nie była córką Boryczków.

Mieszkańcom zapowiedzieli, że ciała rodziny można pochować jedynie na pobliskim polu.



Po wojnie ciała Boryczków przeniesiono na katolicki cmentarz w Solcu nad Wisłą.

W styczniu Niemcy pojawili się też w domu gajowego Franciszka Parola, również wskazanego jako osobę pomagającą Żydom. Na miejscu zastali jego żonę Genowefę i dwóch żydowskich mężczyzn. Obu Żydów zamordowano na miejscu, kobietę zabrano do więzienia w Radomiu. We wrześniu udało jej się uciec.



Jedynym żandarmem z posterunku w Lipsku, który poniósł odpowiedzialność karną za swoje zbrodnie, był Alfons Himmel. W lutym 1949 r. został on skazany przez Sąd Okręgowy w Radomiu na karę śmierci. Wyrok wykonano.



I tak oto – za sprawą konfidenta oraz złapanego Żyda – życie straciło (ogólnie) około 40 Polaków.

Źródło: Historia Fotografią Pisana; Niezależna.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać

Nasza ankieta

Jak często korzystasz z Paczkomatów?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.