Wstęp do teorii czasu wolnego – wiersz



Dokąd tak biegniesz,

z tą miną człowieka, który właśnie spóźnia się?

Oszczędzasz cenne sekundy?

Dwie minuty na skrócie przez trawnik,

dziesięć na nieobejrzeniu się za ptakiem,

pół godziny na rezygnacji z bezmyślnego patrzenia w okno.

Zapisujesz te oszczędności czasu starannie,

jakby dało się je potem wymienić?

Sytuacja jest przecież jasna i dość przewidywalna.

Życie nie przesunie się ani o krok,

żeby zrobić ci miłą niespodziankę.

Czeka bez zastrzeżeń.

Zegarek na twoim nadgarstku

spieszy się z gorliwością godną lepszej sprawy,

ale to tylko kwestia niewielkiej sprężynki.

Chmury tymczasem

przesuwają się z absolutnym lekceważeniem.

Ślimak na krawężniku

i tak dotrze tam, gdzie ma dotrzeć.

Więc po co ta zadyszka?

Ostateczność i tak nie ma w zwyczaju

odwoływać spotkań z powodu twoich nadgodzin.

Usiądź.

Rozepnij kołnierzyk.

Nigdzie nie musisz dzisiaj zdążyć,

i tak zdążysz na wszystko.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.