PiS traci grunt pod nogami. Dlaczego wyborcy odwracają się od partii Kaczyńskiego?
Prawo i Sprawiedliwość przeżywa najtrudniejszy okres od utraty władzy w 2023 roku. Najnowsze sondaże pokazują dramatyczny spadek poparcia partii Jarosława Kaczyńskiego, a wybór Karola Nawrockiego na prezydenta, który miał być sukcesem, okazał się początkiem głębokiego kryzysu.
Według listopadowego badania CBOS poparcie dla PiS spadło do zaledwie 20,7 procent – najniższego poziomu od 13 lat. To drastyczny spadek z 27,6 procent notowanych jeszcze miesiąc wcześniej, co oznacza utratę prawie 7 punktów procentowych w krótkim czasie.
Paradoksalnie, zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich, zamiast umocnić PiS, stało się źródłem kolejnych problemów.
Nowy prezydent, przedstawiany podczas kampanii jako „kandydat obywatelski”, konsekwentnie buduje dystans wobec partii, która go wykreowała i wspierała. Już podczas kampanii Nawrocki wielokrotnie odcinał się od kluczowych decyzji rządów PiS.
Najbardziej wymowna była rozmowa Nawrockiego ze Sławomirem Mentzenem, gdzie kandydat wspierany przez PiS krytykował politykę partii Kaczyńskiego. Nawrocki publicznie skrytykował lockdowny podczas pandemii, mówiąc: „Jako wyborca PiS byłem niezadowolony z tego, że nie mogłem iść do kościoła. Jestem krytyczny do tych decyzji”.
Przyznał też, że „w kwestii Zielonego Ładu Jarosław Kaczyński nie miał racji„, a także dystansował się od Polskiego Ładu i „piątki dla zwierząt”.
Sztabowcy PiS, choć publicznie zadowoleni, w kuluarach przyznawali: „Szukaliśmy sposobu na odklejenie go od PiS. Mentzen dał nam szansę na to i się udało”. Jak relacjonował jeden z polityków PiS: „Prezes jest pragmatyczny, sam kilkakrotnie namawiał Karola, by ten przestał dziękować mu za poparcie podczas wieców”.
Po wyborach relacje między nowym prezydentem a prezesem PiS stały się napięte.
Według ustaleń „Newsweeka”, Nawrocki odmówił Kaczyńskiemu zatrudnienia w Kancelarii Prezydenta Marka Kuchcińskiego – zaufanego człowieka prezesa, który miał pełnić funkcję „kuratora ze strony Nowogrodzkiej”. „Mamy świadomość tego, że Nawrocki będzie bardzo trudny we współpracy” – przyznawał anonimowo polityk PiS.
Prezydent demonstracyjnie unikał pokazywania zbyt bliskich relacji z Kaczyńskim. Podczas zaprzysiężenia w swoim orędziu nie podziękował prezesowi PiS. Komentatorzy w TOK FM ocenili, że „Karol Nawrocki po wygranej w wyborach dystansuje się od PiS-u” i „zlekceważył Jarosława Kaczyńskiego„.
Nawet drobne incydenty, jak spóźnienie prezydenta na piknik PiS w Pułtusku, były odczytywane jako oznaka napięć. „Karol Nawrocki się spóźnił. Prezes bardzo nie lubi, jak ktoś się spóźnia. I niby radośnie przywitał pana prezydenta-elekta, ale jak się zna prezesa, wiadomo, że to nie jest szczególnie dla prezesa miłe” – komentował dziennikarz Andrzej Stankiewicz.
Zamiast euforii – panika w szeregach PiS
Obecnie największą obawą w PiS jest to, że „przez te dwa lata partia po wygraniu wyborów prezydenckich może klapnąć”. „Jest sporo emocji, ale one mogą opaść” – ostrzegali analitycy.
Przyczyn dramatycznego spadku poparcia dla PiS jest kilka, a ich kumulacja tworzy efekt kuli śnieżnej.
Problemy gospodarcze i inflacja. Rządy PiS pozostawiły Polakom w spadku rekordową inflację sięgającą 18 procent oraz pogorszenie sytuacji materialnej wielu gospodarstw domowych. „PiS popełniło mnóstwo błędów w ostatnich trzech latach, by wymienić choćby zamieszanie z polskim ładem. Do tego pogorszyła się sytuacja ekonomiczna Polaków” – wskazywał prof. Jarosław Flis.
Wyborcy, którzy głosowali na PiS jako „gwaranta poziomu życia głównie dla grup słabiej sytuowanych”, nagle nie mogli liczyć na wsparcie, gdy „gospodarka siadła”.
Afery i skandale. Kolejne afery podważają wiarygodność partii. Sprawa sprzedaży działki pod CPK – sfinalizowana 1 grudnia 2023 roku, na dwanaście dni przed utratą władzy przez PiS – wywołała oburzenie.
Działka została sprzedana za ułamek wartości, a jej wartość ma wkrótce wzrosnąć nawet do 400 milionów złotych. Minister Andrzej Domański mówił wprost o „wielkiej PiS-owskiej aferze”. Po ujawnieniu sprawy Kaczyński zawiesił w prawach członka partii posłów powiązanych ze sprawą.
Wewnętrzne konflikty i kryzys przywództwa. PiS przeżywa głęboki kryzys wewnętrzny, z widocznymi konfliktami frakcyjnymi. Sprawa wykluczenia radnych z klubu PiS w sejmiku dolnośląskim to efekt „rywalizacji o wpływy Michała Dworczyka z Elżbietą Witek”. „Widoczny jest kryzys przywództwa Jarosława Kaczyńskiego w Prawie i Sprawiedliwości” – alarmowali eksperci. „Nasilają się wewnętrzne rozgrywki i konflikty w kręgach władzy”.
Zmęczenie wojną polsko-polską. Wyborcy mają dość „atmosfery nieustającej awantury” i „obsesyjnego atakowania Tuska”. „Całkowity brak wizji programowej, rozdawane na oślep finansowe dary, które stały się już nudne, a głównie obsesyjne atakowanie ad personam jednej osoby, Donalda Tuska” – wyliczał prof. Wawrzyniec Konarski jako przyczyny porażki PiS.
Utrata młodego elektoratu. Młodzi wyborcy odwracają się od PiS, która w grupie 18-34 lata notuje zaledwie 13 procent poparcia. „Młodzi mają dość atmosfery nieustającej awantury” i „serii afer”.
Konfederacja odbiera PiS wyborców. Dodatkowym problemem dla PiS jest rosnąca popularność Konfederacji. W najnowszym sondażu CBOS Konfederacja Wolność i Niepodległość uzyskała 13,2 procent, a Konfederacja Korony Polskiej 8,5 procent. Łącznie obie formacje konfederackie przekraczają 21 procent, co oznacza, że odbierają PiS znaczną część prawicowego elektoratu.
Jak zauważał Krzysztof Bosak: „Zdystansował się od PiS-u w tak wielu sprawach, że jeżeli nie wygra tych wyborów prezydenckich, będziemy mogli zaproponować mu członkostwo w Ruchu Narodowym” – ironizował współlider Konfederacji.
Czy PiS odzyska zaufanie?
Sytuacja PiS wydaje się dramatyczna. Z jednej strony partia traci poparcie w zastraszającym tempie, z drugiej – jej „kandydat obywatelski” w Pałacu Prezydenckim konsekwentnie buduje własną niezależność, zamiast wspierać macierzystą formację. Wewnętrzne konflikty, afery i brak pieniędzy z subwencji dodatkowo pogłębiają kryzys.
„Zemściły się także próby grania w kampanii znaczonymi kartami” – oceniał prof. Flis, wskazując na „machinacje z lex Tusk i tzw. ruską komisją, instrumentalne referendum czy zmiany prawa wyborczego”. „Polscy wyborcy nie są tak temperamentni jak brazylijscy, ale jak ktoś ich rozjuszy i rozdrażni, to się sami zbiorą i go pogonią”.
Czy PiS zdoła odbudować zaufanie wyborców? Wiele zależy od tego, czy partia potrafi przeprowadzić wewnętrzną konsolidację, wypracować nową narrację programową i odnaleźć się w roli konstruktywnej opozycji. Na razie jednak wszystkie sygnały wskazują, że zamiast euforii po wyborach prezydenckich, w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej panuje panika i bezradność wobec odpływu elektoratu, który jeszcze niedawno wydawał się niewzruszenie lojalł się niewzruszenie lojalny.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis