Kłótnia w Radzie Powiatu. Nielegalna agitacja? Co na to Policja?



Czas czytania: 3 min.

Rada Powiatu zaskakuje przy okazji każdej sesji. Tam zawsze coś się dzieje! Tym razem obrady rady zaczęły się od pytania radnego Śmieciucha o to, co radni dostali w kopertach. A była to agitacja w urzędzie! Kto im to wysłał?

Na początek kilka przepisów z Kodeksu Wyborczego:

Art.  105.  [Definicja agitacji wyborczej i termin jej rozpoczęcia]
§  1.  Agitacją wyborczą jest publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w określony sposób, w tym w szczególności do głosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego.

Art.  108.  [Zakazy agitacji wyborczej]
§  1.  Zabrania się prowadzenia agitacji wyborczej:
1) na terenie urzędów administracji rządowej i administracji samorządu terytorialnego oraz sądów;

Czy Policja zareaguje na taki działania czy odpuści? Czy była to nielegalna agitacja wyborcza? Czy wręczenie kopert można uznać za „publiczne nakłanianie”?

Z naszych rozmów wynika, że koperty mógł dostarczyć jeden z obecnych radnych z grupy tych tak zwanych „Młodych – Gniewnych”. Radny w chwili pytania Pana Śmieciucha wpadł nagle w niezwykłą konsternację.

Oczywiście wiemy, którego kandydata na prezydenta materiały wyborcze dostali radni.

Ta sytuacja po raz kolejny udowadnia, że niektórzy radnymi nie powinni nigdy być!!

O ile w słowa pani z Biura Rady powiatu raczej wierzymy, to niestety trudno przyjąć, że nikt nie wiedział od kogo i co jest w kopertach.

Transkrypcja automatyczna z sesji:

Radny Sławomir Śmieciuch:




Witam, ale mam pytanie do państwa. do pana przewodniczącego.

Czy to jest zgodne z przepisami? Rozdanie informacji o jednym z kandydatów na prezydenta w miejscu publicznym.

I obiecuję Panie przewodniczący, bo nie wiem, ale na najbliższej sesji wczytam się w przepisy państwowej komisji wyborczej.

I powiem panu, czy mógł pan tak zrobić, czy nie?

Przewodniczący Artur Dygas:

To ja od razu wyjaśnię, że ja w tej sprawie jestem tak samo zaskoczony jak państwo, bo nigdy nie wydawałem żadnych decyzji w sprawie.

Radny Sławomir Śmieciuch:




To pan decyduje, co nam tu rozdadzą, albo czego nie rozdadzą. 

Pracownica Biura Rady wyjaśnia:

Niestety nie włączyła mikrofonu!

Przewodniczący Artur Dygas:

Jak Państwo, zwróciliście uwagę, to było pismo adresowane z imienia i nazwiska. Na kopercie nie było żadnych informacji, które wskazywałyby na treść. Pracownik rozdał państwu koperty. Mogliście państwo je otworzyć oczywiście po sesji.

Radna Lucyna Gaik:

Ale przecież było widać co to.

Przewodniczący Artur Dygas:

Ja tego nie widziałem.




Ale odpowiadając na pytanie Pana Sławomira radnego Sławomira Śmieciuch, oczywiście to jest niewłaściwe, natomiast tak jak państwo zauważyliście, nie mieliśmy absolutnie żadnej pewności, co znajduje się w środku tej korespondencji.

Ponownie wypowiada się Lucyna Gaik, zarzucając Przewodniczącemu, że powinien nadzorować korespondencję.

Pracownica Biura Rady wyjaśnia:

(Przewodniczący) Nic mi nie przekazał, ja otrzymując tą korespondencję dla państwa rozdałam korzystając z tego, że jesteście wszyscy razem.

Ja nie przeglądam państwa korespondencji.

Przewodniczący Artur Dygas:

Ja również nie miałem żadnej informacji, co znajduje się w tych kopertach. Po prostu korespondencja do państwa. Można ją było otworzyć po sesji. 




Pracownica Biura Rady wyjaśnia:

Jeżeli sama bym sobie rozdzielała czymś, co mogę państwu tak, co jest korespondencja przekazana państwu.

Przewodniczący Artur Dygas:

Na kopercie, jak państwo widzicie i ja mogę to pokazać, po prostu jest tylko imię i nazwisko, nie ma żadnych znaków komitetów wyborczych ani nic, nic takiego także oczywiście. Zgadzam się z tym, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, natomiast też proszę nie mieć tutaj winy, znaczy nie mieć żalu do kogokolwiek z nas czy pracowników starostwa, bo po prostu nie byliśmy świadomi zawartości tej koperty.

Zapis z sesji TUTAJ.  Zakładka TRANSMISJA a następnie ARCHIWUM. Od 7 minuty.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




8 Komentarzy

  1. A pytanie obecnego starosty o wydział komunikacji do byłego starosty., że nie ma umowy na wydział komunikacji. A po jego lewej siedzi wice, który wtedy ten wydział przenosił. Doswiadczony samorządowiec i nie dopilnował. Podobno, tak jak i teraz wybierał kolory zasłon i krzeseł. Zjadają własny ogon.

  2. Radni nie są pracownikami urzędu. Jeśli były imienne nie mogło biuro rady otworzyć. Art 267 kodeksu karnego i art. 30 Konstytucji. Powinien przewodniczący pierwszy otworzyć i poinformować o treści. byłoby po problenie. „Co na to Policja?” Komendant powiatowy był na miejscu…

    • Ale sensacja. Śmiech na sali. A może radny s wyjaśni kosztorysy na ogromne sumy. Obecni nawet potrafili obniżyć kosztorys na tę samą robotę o 700 000 zł. Tym powinna zająć się policja a nie kopertami

      • Dokładnie albo gdzie ta ziemia widmo kilkaset wywrotek przy budowie domów dziecka była wożona ? Chyba wirtualnie …:)

      • A co ty komentujesz, bo twój wpis jest zupełnie nie na temat? Jeżeli nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, to może poproś kogoś żeby ci wytłumaczył o czym to jest.

  3. Ale pan S troszkę się zmieszał po odpowiedzi starosty. A ta nieszczęsna strzelnica no to jest śmiech, przecież to poprzednicy są za nią odpowiedzialni a wałkują 3 miesiąc byleby zaistnieć. I pytanie do radnego K co się w Solcu dzieje oprócz bali, koncertów i zabawy. Jakieś potężne pomysły albo inwestycje będą? […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.