Nie wskażemy szkoły, nie wskażemy płci, wieku, koloru włosów, oczu czy skóry. Wskażemy jedynie, że chodzi o nauczanie biologii.
Kilka dni temu dostaliśmy wiadomość zatroskanego rodzica o tym jak wyglądają lekcje w jednej ze szkół w powiecie.
mam filmik i zdjęcia z zajęć lekcyjnych
Po publikacji zapytania na naszym profilu społecznościowym dostaliśmy więcej informacji, przy okazji o innych szkołach (napiszemy o tym oddzielnie).
Co niepokoi rodziców?
uczy biologii z monitora TV
przychodzi tylko po to, żeby puścić materiał wideo
włączy wideo i oczekuje słuchania w ciszy a przecież ze słuchania filmu nie zapamiętasz tyle i nie nadążysz z pisaniem a potem się dziwi, że dzieci mało wiedzą
Dzieciaki nie umieją podstawowych rzeczy
Chodzi o jakość nauczania a wręcz jego brak.
sam/a siedzi w telefonie
całą lekcję przegląda telefon, ciekawe co ogląda
To, co się potwierdziło to bierna postawa nauczyciela/ki na lekcjach, zerowe zaangażowanie i zbyt surowe oceny.
źle ocenia, mówi że coś było mówione a dzieci nie pamiętają
wymaga czego nie nauczył/a
Skutecznie zniechęca uczniów do nauki, zwłaszcza tych którzy nie są prymusami
Może teraz, po podwyżkach osoba nauczycielska poczuje się zmotywowana i zmieni swoje podejście?
Plaga w polskiej szkole. Często np. uczniowie dostają zadania na lekcjach i nic więcej. Albo karty pracy czy też podręcznik i samodzielne opracowywanie. Gdzie mowa o podwyżkach dla nauczycieli którzy tak uczą co zapowiadają wszyscy
na lekcjach historii w naszej szkole jest to samo. Pani „nauczycielka” przerabia niby temat za pośrednictwem monitora a po 3lekcjach zadaje 10stron z ćwiczeniówki do domu bo w szkole nie piszą nic. Niech się dzieci wraz z rodzicami martwią jak nadrobić materiał.
Może warto upublicznić o którą szkołę chodzi żeby nauczycielka miała świadomość że ludzie wiedzą o kogo chodzi. Z takim czymś warto iść do dyrektora szkoły zgłosić
Myślę, że osoba nauczycielska już to wie. A rodzice powinni z dziećmi porozmawiać. Bo kiepskie wyniki w nauce to nie zawsze musi być ich wina.