79. rocznica mordu we wsi Słuszczyn (gm. Solec nad Wisłą, pow. lipski): 8. stycznia 1943 roku.
Rodzina Borków ze Słuszczyna w trakcie niemieckiej okupacji pomagała ukrywającym się w okolicy Żydom. Ponadto ojciec rodziny, 65-letni Stanisław Borek, miał kontakty z działającymi w regionie partyzantami. Najpewniej na skutek donosu dowiedzieli się o tym niemieccy żandarmi z posterunku w Lipsku.
Mroźnym rankiem 8. stycznia 1943 roku kilku Niemców przyjechało do Słuszczyna saniami. Udali się do znajdującego się na uboczu wsi domu Borków i wyciągnęli z niego znajdujące się tam osoby: Stanisława Borka, jego żonę Helenę, syna Czesława oraz zięcia Ryszarda Wójtowicza i jego żonę Honoratę, z domu Borek. Honoratę Wójtowicz, córkę Stanisława, jeden z żandarmów postrzelił w nogę: zapewne próbowała wrócić do domu po swoje 10-miesięczne dziecko zostawione w jednej z izb.
Niemcy kazali im rozebrać się do bielizny, a potem prawie nagich związali oraz rzucili na ziemię w stodole. Następnie rozkazali pięciu mężczyznom ze wsi zabrać z budynku cenniejsze wyposażenie. Jeden z nich, Józef Wyroda, chciał wynieść z domu płaczące niemowlę, syna Wójtowiczów, jednak żandarm mu tego zabronił twierdząc, że dziecko ma matkę, która je zabierze. Mężczyzn następnie zwolniono.
Oprawcy wrócili do stodoły, gdzie kazali każdemu z rodziny Borków, poza Stanisławem, wziąć snopek słomy i wrócić do mieszkania. Następnie żandarm podszedł do okna i zastrzelił seriami z automatu wszystkie pięć osób znajdujących się w domu. Po dokonaniu mordu dom został podpalony: spłonęły w nim ciała zamordowanej rodziny. Stanisława Borka żandarmi zabrali na posterunek w Lipsku i poddali torturom.
W trakcie mordu w Słuszczynie i krótko po nim śmierć poniosło sześć osób: Helena Borek, Czesław Borek, Honorata Wójtowicz (z d. Borek), Ryszard Wójtowicz oraz 10-miesięczne niemowlę, syn Wójtowiczów. Tego samego dnia na posterunku w Lipsku żandarmi pobili kijami na śmierć Stanisława Borka.
W egzekucji brali udział następujący znani z imienia żandarmi: Alfons Himmel, Mesel, Werner i Fosch, oraz kilku Niemców z grupy operacyjnej.
Źródło: Krzysztof Machała.
Decyzja należy do kobiety – ofiary gwałtu i musi być bezwzględnie przestrzegana.