„Kościół katolicki, potępiając zgodnie ze swymi założeniami każdą zbrodnię, zwalczać będzie również zbrodniczą działalność band podziemia oraz będzie piętnował i karał konsekwencjami kanonicznymi duchownych, winnych udziału w jakiejkolwiek akcji podziemnej i antypaństwowej”.
Tak brzmi 8. punkt porozumienia między Rządem Rzeczpospolitej Polskiej a Episkopatem Polski z 14 kwietnia 1950 r.
Dzisiaj żołnierze wyklęci to bohaterowie narodowi. Ich podobizny są prawie wszędzie i dobrze się sprzedają. Czy warci pamięci?
Wydaje się, że nie wszyscy…
Jak możemy przeczytać na innpoland.pl:
Jednym z honorowanych żołnierzy jest Zygmunt Szendzielarz, ps. „Łupaszka”. W czasie wojny walczył w szeregach AK, po jej zakończeniu – przeciwko NKWD i ludowemu wojsku. Został skazany na śmierć, w latach 90. sąd unieważnił jego wyroki. Według publikacji IPN oddział „Łupaszki” zamordował 67 Litwinów, w większości cywilów, w tym kobiety i małe dzieci – mieszkańców Dubinek i okolic. Książka jest pełna drastycznych opisów: niemowlęta zabijano w kołyskach, córkę litewskiego policjanta przed rozstrzelaniem zgwałcono.
Według raportu CIA żołnierze wyklęci to zwykli bandyci:
Niektórzy przystępują do walki z powodów politycznych, inni chcą uciec przed władzą, a inni dla przygody. Pseudopartyzanci to bandyci, którzy choć deklarują się jako zwolennicy tego czy innego ruchu antyrządowego, to należy ich traktować jako grupy bandyckie bez żadnych celów politycznych.
Więcej informacji: www.tygodnikprzeglad.pl/wykleci-malo-swieci/
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis