Urządzili zasadzkę na sołtysa. Wredni oszuści!



Czas czytania: 2 min.

Jeden z sołtysów w naszym powiecie przeżył chwilę grozy. Prawie stracił kilkadziesiąt tysięcy z konta.

Historia wydarzyła sie w tym tygodniu.

W godzinach przedpołudniowych do jednego z sołtysów w naszym powiecie zadzwonił telefon komórkowy.

Osoba dzwoniąca przedstawiła się jako przedstawiciel jednej z firm pożyczkowych działających w Polsce legalnie.

Osoba dzwoniąca delikatnie spytała:

Czy brał sołtys u nas pożyczkę? Czy składał sołtys wniosek?

Sołtys zaskoczony, odpowiada, że nie.

I sprawa ucichła.

Na chwilę!

Po niecałej godzinie zadzwonił kolejny telefon.

Osoba dzwoniąca przedstawiła się jako pracownik banku w którym sołtys ma konto.

Poinformowała, że ktoś chciał wyłudzić dane i potrzebna jest zmiana hasła.

Dodał, że to pilne i niezbędne, żeby ochronić konto bankowe.

Skąd dzwoniący wiedział, gdzie sołtys ma konto?




Policja powinna to ustalić ale policja zniechęciła sołtysa do złożenia zawiadomienia o próbie oszustwa.

Wracając…

Osoba dzwoniąca poprosiła sołtysa o numer identyfikacyjny – numer klienta.

Sołtys podaje numer.

NIGDY TEO NIE RÓBCIE!

Sołtys dostaje sms z linkiem do „pierwszego logowania”, w serwisie internetowym banku.

Sołtys nie klika w niego.

Dzwoniący naciska.

Prosi o dotychczasowe hasło do konta, żeby sprawdzić czyż wszystko jest bezpieczne.

Sołtys zaczyna podawać hasło!

NIGDY TEO NIE RÓBCIE!




W trakcie podawania hasła sołtys nagle powziął wątpliwości i zmienił ostatnie znaki w haśle.

Dzwoniący mówi, że nic nie pasuje i środki z konta właśnie zniknęły.

Sołtys się rozłączył.

Środki na koncie zostały.

 

 

 

 

 

 

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.