Umrę ci kiedyś,
ktoś oczy me zamknie.
A ty zdezorientowany, zdziwiony,
bardzo szeroko je otworzysz.
Zauważysz wtedy pustkę,
co za kimś wciąż trwa.
I nagle świat zada pytanie:
Dlaczego czas tak szybko mija?
Zabraknie mnie w twoich porankach,
w ruchu dłoni po stole,
w echo kroków, które znały twój rytm.
Pozostanie miejsce po uśmiechu,
którego już nie zdążysz odwzajemnić.
I wtedy zrozumiesz,
że wszystko było za krótkie.
Śmiech, rozmowy, milczenia, wszystko.
Czasu nikt nam nie dał na zapas.
Kogoś braknie tu – tak blisko,
a ty tak mało mu dałeś chwil.
Nie będzie wielkiej ciszy, tylko ta zwykła,
żeby wybrzmiało: zostań.
Nie proś, by trwało wiecznie.
Wystarczy, że poczujesz to wcześniej.
Życie się kończy, kiedy wciąż
zbyt mało było wspólnych dni.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis