Rządowy skok na statystykę koronawirusową!



Czas czytania: 3 min.

14 dni po pierwszych protestach na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego szykuje się ogromny wzrost liczby zachorowań.

Wielu to nie zdziwi, problem w tym, że nie tylko same protesty się do niego przyczynią, co również kreatywna matematyka rządu. Niezwykle ciekawy smaczek jeżeli chodzi o pomysłowe księgowanie liczby zakażeń, znalazł ostatnio Wojciech Pietrzak (Pozdrawiamy!).

O co chodzi? Wymaga to cofnięcia się do początku miesiąca i krok po kroku przeanalizowanie dwóch rozporządzeń Rady Ministrów.

9 października 2020 r. zostało wydane rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Weszło ono w życie 10 października i od tamtej pory nakazywało ono laboratorium prywatnym przekazywać informację o liczbie wykonanych testów na obecność koronawirusa. Nie nakazywało natomiast przekazywania informacji o liczbie pozytywnych wyników. Efekt jest taki, że do statystyk liczono testy NFZ oraz prywatne. Jednakże do statystyki zakażonych liczono wyłącznie te zlecone przez NFZ! Dawało to wynik fałszywie zaniżony zarówno liczbowo, jak i procentowo. Co się stało później?

22 października Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, które wywołało masowe protesty na ulicach miast. Przy czym przewidzenie tego, że je wywoła, nie było trudne. To była oczywistość – w dodatku wszyscy spodziewali się, że mogą one spowodować wzrost zachorowań.

23 października ukazuje się nowe rozporządzenie, które uchyla od 26 października obowiązek przesyłania przez prywatne laboratoria liczby wykonanych testów. Nie wpływa to na liczbę zakażeń (czyli główną daną, jaka interesuje przeciętnego odbiorcę), zawyża natomiast w stosunku do poprzednich dni procentową liczbę pozytywnych testów, co może nie umknąć uważniejszym obserwatorom statystyk. Mogą oni wyciągnąć stąd wniosek, że lepiej się typuje ludzi do testowania, nawet jeśli liczba zakażeń nie wzrosła.

5 listopada na laboratoria prywatne zostanie natomiast nałożony nowy obowiązek. Jest to kolejna zmiana, którą przewiduje rozporządzenie z dnia 23 października. Mianowicie chodzi o przymusowe przekazywanie przez laboratoria prywatne pozytywnych wyników. Efekt będzie taki, że gwałtownie wzrośnie liczba zakażeń, i to z dnia na dzień – wtedy, gdy obowiązek wejdzie w życie – a przy tym wzrośnie procentowa liczba pozytywnych testów, bo nie ma już obowiązku przekazywania danych o liczbie wykonanych testów.

Oznacza to, że pozytywnie zdiagnozowani 4 listopada i później zawyżą statystyki w stosunku do pozytywnie zdiagnozowanych 3 listopada i wcześniej. Teraz troszkę prostej matematyki. Od 22 października do 4 listopada włącznie jest dokładnie 14 dni – tyle, ile w świadomości publicznej mija między hurtowym zakażeniem w jakimś ognisku a statystycznym wzrostem liczby zakażeń. 14 dni kojarzy się z czasem od zachorowania do faktycznych objawów, więc de facto nikogo nie zdziwi, że pojawi się w takim terminie. Skok będzie więc całkowicie powiązany z protestami, a matematyczna sztuczka z pewnością umknie uwadze opinii publicznej.

Źródło: Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. 2020 poz. 1758); Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 23 października 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. 2020 poz. 1871); Wojciech Pietrzak.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.