Retoryka podziału: Jak Jarosław Kaczyński niszczy polskość



screen
Czas czytania: 6 min.

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat język polskiej polityki uległ drastycznej zmianie. W centrum tej transformacji znajduje się postać Jarosława Kaczyńskiego, którego wypowiedzi i działania znacząco wpłynęły na kształt współczesnej Polski. Analiza jego retoryki i decyzji politycznych odsłania niepokojący obraz systematycznego dzielenia społeczeństwa, podważania instytucji demokratycznych oraz gospodarczych konsekwencji tych działań.

Chronologiczna analiza wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego pokazuje systematyczne zaostrzanie retoryki i pogłębianie podziałów społecznych. Punktem zwrotnym była katastrofa smoleńska w 2010 roku, która stała się początkiem tzw. retoryki „posmoleńskiej” dzielącej społeczeństwo polskie. Od tego momentu obserwujemy narastającą agresję w publicznych wystąpieniach prezesa PiS.

W 2016 roku padły słynne słowa o „najgorszym sorcie Polaków” dotkniętych „genetyczną zdradą”. To określenie części społeczeństwa wskazywało na fundamentalny podział, jaki Kaczyński widział w polskim narodzie – na „prawdziwych patriotów” i tych, którzy według niego nie zasługują na miano prawdziwych Polaków.

Rok później, w lipcu 2017 roku, Kaczyński wyszedł na mównicę sejmową, wbrew procedurom, „bez żadnego trybu”, by rzucić oskarżenie: „Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami”. Te słowa, skierowane do parlamentarnej opozycji, na trwałe wpisały się w historię polskiego parlamentaryzmu jako przykład bezprecedensowego załamania standardów debaty publicznej.

W 2018 roku prezes PiS opisał protestujących obywateli jako „najbardziej zdemoralizowany, podły, animalny element społeczeństwa„. Tak dosadna dehumanizacja przeciwników politycznych była kontynuowana w kolejnych latach.

Sejm jako arena obelg

Szczególnie wyrazistym przykładem języka pogardy była sytuacja z czerwca 2020 roku, kiedy to podczas debaty parlamentarnej nad wotum nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, Kaczyński określił opozycję mianem „chamskiej hołoty”. Słowa te wywołały burzę i zostały oficjalnie odnotowane w stenogramie sejmowym.

Jak relacjonował jeden z posłów: „To zachowanie pana posła Kaczyńskiego było wulgarne i chamskie. Należy to nazwać po imieniu”. Inny parlamentarzysta dodał: „Słowa kierowane na sali sejmowej do parlamentarnej opozycji to nie obraza posłanek i posłów Platformy, Lewicy, PSL-u. To obraza Polek i Polaków, którzy na nas w wyborach głosowali”.

W 2021 roku prezes PiS posunął się do sugerowania, że jego oponenci polityczni znajdują się „na pograniczu oligofrenii”, co stanowiło kolejny przykład deprecjonowania przeciwników poprzez podważanie ich zdolności intelektualnych.

Stygmatyzacja grup społecznych

Retoryka podziału nie ograniczała się tylko do oponentów politycznych. W 2019 roku Kaczyński wygłosił pogardliwe komentarze o osobach transpłciowych („to bym badał”), a w 2022 roku wywołał oburzenie swoimi uwagami wiążącymi niski wskaźnik urodzeń z tym, że młode kobiety „dają w szyję” – komentarzem uznanym powszechnie za seksistowski i nieadekwatny do rzeczywistych przyczyn kryzysu demograficznego.

W ostatnich latach retoryka stała się jeszcze bardziej alarmistyczna. W 2023 roku Kaczyński wysunął oskarżenia wobec obecnego rządu o możliwość dokonywania „zabójstw politycznych”, a dziennikarzy określił mianem „funkcjonariuszy bardzo złej sprawy”. Wreszcie w 2024 roku oskarżył Donalda Tuska, że celem jego działań jest „likwidacja polskiego państwa”.

Skutki społeczno-polityczne

Konsekwencje tej retoryki są daleko idące. Polaryzacja społeczna osiągnęła niespotykany wcześniej poziom. Jak zauważają badacze, „proces polaryzacji został uruchomiony w 2005 roku przez elity polityczne” i z czasem przyjął charakter totalny, obejmując niemal wszystkie sfery życia społecznego.

Szczególnie niepokojące jest to, że podział ten nie opiera się na rzeczywistych różnicach ideologicznych, ale jest napędzany głównie przez czynniki afektywne – emocje, uprzedzenia, poczucie grupowej przynależności. Polaryzacja ta doprowadziła do realnych incydentów przemocy werbalnej i gróźb między obywatelami.

Konsekwencje gospodarcze i instytucjonalne

Skutki rządów pod kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego wykraczają daleko poza sferę retoryki. W obszarze gospodarczym polityka PiS doprowadziła do nacjonalizacji firm prywatnych, tworzenia państwowych monopoli, zwiększenia obciążeń podatkowych z 33,4% PKB w 2015 roku do 37,7% PKB w 2021 roku. Pomimo tych zwiększonych wpływów, Polska notuje jeden z najwyższych deficytów w Unii Europejskiej, a dług publiczny od 2015 roku zwiększył się o ponad 70%.

Okres drugiej kadencji rządów PiS zapisał się jako czas najwyższej inflacji i najniższej stopy inwestycji od lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Skumulowany wzrost cen konsumenckich w latach 2016–2023 wyniósł w Polsce niemal 44%, przy inflacji na poziomie 24% w strefie euro.

W zakresie praworządności działania rządu PiS doprowadziły do upolitycznienia kluczowych instytucji, takich jak Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy czy Krajowa Rada Sądownictwa. Bezprecedensowy atak na podstawy ustrojowe państwa doprowadził do osłabienia ochrony praw i wolności człowieka.

Relacje międzynarodowe również uległy pogorszeniu. Utrata zaufania partnerów europejskich skutkowała zablokowaniem dostępu do funduszy UE na kwotę około 130 miliardów euro, co stanowi ogromny koszt ekonomiczny dla Polski.

Strategia polityczna czy osobisty styl?

Analitycy polityczni zauważają, że agresywna retoryka Kaczyńskiego nie jest przypadkowa, ale stanowi element świadomej strategii. Jeden z ekspertów sugeruje, że „ma poczucie, że Kaczyński robi to specjalnie. Za każdym razem, kiedy Prawo i Sprawiedliwość jest w kłopotach, bo musiałoby się z czegoś poważnego wytłumaczyć, to wychodzi Kaczyński, kogoś naobraża, na kogoś nakrzyczy, zachowa się wulgarnie i my wszyscy, cała opinia publiczna, zaczynamy rozmawiać o tym, zamiast rozmawiać o tym, co jest dla PiS-u faktycznie niewygodne”.

W wywiadzie dla tygodnika „Sieci” z 2022 roku Kaczyński zarzucał Donaldowi Tuskowi, że ten „zdecydował się na skrajną już brutalizację, wręcz animalizację życia publicznego”. Paradoksalnie, to właśnie prezes PiS konsekwentnie stosował w tym samym wywiadzie język, którego celem było maksymalne podkręcenie i brutalizacja politycznego sporu.

Społeczne koszty podziału

Najbardziej dotkliwym skutkiem retoryki i działań Jarosława Kaczyńskiego jest głęboka polaryzacja społeczna. Dzielenie Polaków na kategorie (prawdziwi/nieprawdziwi, patriotyczni/niepatriotyczni) doprowadziło do realnych incydentów wrogości między obywatelami.

Jak zauważył jeden z komentatorów: „Kampania odbije się nam czkawką. Kandydaci na prezydenta czasem mówią, że chcą odnowić w Polsce poczucie wspólnoty, ale w rzeczywistości tworzą jeszcze głębsze okopy. Wzajemną wrogość uczestników prezydenckiego wyścigu można wyjaśnić w sposób pragmatyczny – jednak długofalowo może mieć to katastrofalne skutki”.

Najnowsze dane sondażowe z lutego 2024 roku wskazują na malejące poparcie dla PiS i samego Jarosława Kaczyńskiego. Według badań CBOS, PiS ma obecnie 22% poparcia (spadek o 2 punkty), wyraźnie za Koalicją Obywatelską z 29%. W kwestii zaufania osobistego, Kaczyński cieszy się zaufaniem 29% respondentów, przy 61% nieufności – to jego najgorszy wynik w ciągu ostatniego roku.

Te dane mogą sugerować, że społeczeństwo polskie zaczyna dostrzegać negatywne skutki polaryzującej retoryki i polityki prowadzonej przez prezesa PiS.

Polaryzacja społeczna jest jednym z najtrwalszych skutków „stylu rządzenia” Kaczyńskiego. Nawet jeśli polityk ten zejdzie kiedyś ze sceny politycznej, odbudowanie zaufania społecznego i przywrócenie standardów debaty publicznej będzie wymagało czasu i wysiłku.

Wyzwaniem dla polskiej demokracji pozostaje wypracowanie mechanizmów, które będą chroniły instytucje państwowe i debatę publiczną przed destrukcyjnym wpływem języka pogardy i strategii dzielenia społeczeństwa. Tylko w ten sposób możliwe będzie przerwanie spirali polaryzacji i odbudowanie poczucia wspólnoty narodowej, tak potrzebnego dla rozwiązywania rzeczywistych problemów stojących przed Polską.

Historia polityczna ostatnich dwóch dekad pokazuje, jak jeden polityk, używając systematycznie języka pogardy i strategii dzielenia społeczeństwa, może głęboko wpłynąć na jakość demokracji, funkcjonowanie instytucji państwowych i relacje społeczne. Kontrowersyjne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej złożonego procesu polaryzacji, który doprowadził do głębokich podziałów w polskim społeczeństwie.

Przezwyciężenie tych podziałów będzie jednym z najważniejszych wyzwań dla Polski w nadchodzących latach. Wymaga to nie tylko zmiany stylu uprawiania polityki przez elity, ale także gotowości społeczeństwa do odrzucenia polityki opartej na konfliktach i podziałach na rzecz dialogu i poszukiwania wspólnych rozwiązań dla rzeczywistych problemów.

Wspieraj MojeLipsko – pomóż nam się rozwijać




2 Komentarze

  1. a „polskość to nienormalność” to powiedział Kaczyński czy może niejaki Tusk? I to mówi wszystko na temat tego pana. Pana Tuska, rzecz jasna. I kto tu tę polskośc tak naprawdę niszczy?

  2. Jedni są drugich warci, a mądrością nie grzeszą ci, którzy dają sobą manipulować i nastawiać jeden na drugiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.